Big Sur zajął drugie miejsce w rankingu Najbardziej Pożądanych Do Zobaczenia Miejsc w USA w portalu TripAdvisor i jak tu się z tym nie zgodzić :)
20.11.2008W Kalifornii znajdziemy dużo urokliwych miejsc, ale tylko nieliczne są istnymi perełkami. Na pewno do takich można zaliczyć Carmel ze starą hiszpańską misją oraz widoki na Big Sur. Te miejsca warte są poświecenia - nawet kosztem rezygnacji z innych planowanych atrakcji. Najczęściej bywa tak, że odwiedzający mnie znajomi zawsze mają na swojej liście Big Sur i wygospodarowanie jednego dnia na odwiedzenie tego miejsca oddalonego o niecałe 3 godziny jazdy od San Francisco - nie robi problemu. Namawiam moich goście, zaczynających podróż z Los Angeles, aby wybrali autostradę numer 1 wzdłuż wybrzeża i pojechali na północ do San Francisco, gdzie przejeżdża się przez Big Sur - jest to znacznie dłuższa wyprawa i wymaga postoju gdzieś w okolicach Solvag, co zawsze polecam lub w San Luiz Obispo, które jest w połowie drogi.
Oczywiście można przejechać odcinek z LA do SF w jeden dzień, ale wtedy ominiemy zbyt dużo ciekawych miejsc po drodze, dlatego warto to zrobić na spokojnie z noclegiem w wymienionych miejscach. Najbliżej mają turyści zaczynający wyprawę z San Francisco, do wyboru mają dwie drogi – dłuższą, ale za to ładniejszą "jedynkę" lub szybszą, ale mniej atrakcyjną autostradę 101, z której i tak trzeba zjechać na "jedynkę" w okolicach miasta Salinas.
Tak więc, najlepiej wyruszyć z samego rana, żeby nie tracić dnia - na stanie w porannych korkach, kiedy ludzie jadą do pracy, wtedy wydostanie się z miasta to czasem opóźnienie kilku godzin. Warto wcześniej zapoznać się z pogodą, jest to bardzo ważne, jeśli nie chcemy całej drogi przejechać we mgle. Podziwianie Big Sur ma sens jedynie przy pięknej słonecznej pogodzie, w innym wypadku – naprawdę wiele tracimy :(. Zwykle staram się wydostać z San Francisco jadąc z centrum lub okolic - ulicami w stronę oceanu i trzymać się tej drogi, aż połączy się z "jedynką", jest to bardzo przyjemny odcinek i nie musimy oglądać kilku pasmowych zatłoczonych autostrad - tylko skupić się na przyjemnych widoczkach. Co jakiś czas mamy zjazdy na małe plaże – co można - przy dobrej pogodzie wykorzystać – i zjechać na mały piknik :). Śniadanie czy lunch na piasku z widokiem na ocean – hmm... to niezapomniane wrażenia.
W ten sposób mijając Santa Cruz i Monterey (opisane wcześniej) - docieramy do prawdziwej "perełki" środkowej Kalifornii miasta - Carmel-by-the-Sea lub po prostu Carmel. Przy wjeździe do miasteczka czuć klimat lekko snobistyczny, elitarny - coś co można porównać do Sopotu w Polsce. Przyjemnie jest pojeździć wąskimi, często jednokierunkowymi uliczkami, które prowadzą nas pomiędzy pięknymi domami, a drogi wiją się w górę i w dół, co jest dodatkową frajdą. Trudno tutaj o miejsce parkingowe, ale jeśli komuś się poszczęści - to warto zrobić sobie mały spacerek po Ocean Avenue, gdzie - po nazwie spodziewalibyśmy się ogromnej ulicy, a okazuje się - że jak na realia USA – jest to malutka ulica, w centralnym miejscu miasta. Miejsce - do którego po wielkim trzęsieniu ziemi na początku XX wieku przeniosła się prawie cała artystyczna bohema - czego najlepszym przykładem są galerie, które można spotkać co krok i podobno jest to ich największe skupisko w całych Stanach Zjednoczonych! Trudno tu o dobry sklep spożywczy, ale bardzo łatwo o dobre dzieło sztuki :. Zresztą widok mieszkańców miasteczka - przemierzających uliczki w ślimaczym tempie, gdzie czas płynie wolniej - mówi sam za siebie.
Czasem trafiają się sytuacje żywcem przypominające te z Beverly Hills, wystrojone panienki z białymi pieskami na rękach snujące się bez celu po uliczkach :). Zresztą, merem miasta była nawet słynna gwiazda Hollywoodu - Clint Eastwood - co miało też spory wpływ na to, że wiele innych celebrities ma tutaj swoje rezydencje. Idąc dalej Ocean Ave dojdziemy do najładniejszej plaży w zatoce Monterey - Carmel Beach. Plaża położona jest w małej kameralnej zatoczce, co chroni ją od wielkich fal, a złoty piasek zachęca do wypoczynku. Przy plaży znajdziemy kilka miejsc parkingowych i co pozwoli uniknąć biegania przez całe miasteczko. Dla niektórych osób główną atrakcją są ogromne pola golfowe z przepięknym widokiem na ocean, ale ja do nich się nie zaliczam. Za to chętnie odwiedzam lokalne winiarnie, które oferują dobre wina, a klimat jest tu znacznie przyjemniejszy od tego panującego w Napa czy Sonoma.
Ale największą atrakcją pozostaje Misja Katolicka w Carmel, utworzona w 1771 roku, co robi duże wrażenie, kiedy zobaczymy w jak idealnym stanie jest zachowana. Odcinek drogi z centrum miasteczka do misji można pokonać samochodem lub na piechotkę -skręcając w ulicę Junipero, która doprowadzi nas do celu. Na miejscu wita nas typowa dla tego okresu architektura hiszpańska, pastelowe kolory z elementami obdrapanego tynku z wystającymi cegłami zmieszane z zielenią kaktusów i drzewek cytrynowych. Naprawdę urokliwe miejsce i wręcz wymarzone do małej sesyjki zdjęciowej - to dla maniaków fotografii :). Wielokrotnie odwiedzałem to miejsce i tak się przypadkiem składało, że była to zawsze niedziela i trafiałem na msze, kościół wtedy zwykle pękał w szwach - czemu nie dziwię się, bo dla osób religijnych to na pewno niesamowite doświadczenie.
Ale do czego zmierzam... - zjawiając się w misji w niedzielę - nie trzeba płacić za wstęp, a o tym, że uiszcza się tutaj opłaty za wejście - dowiedziałem się będąc tam w sobotę, gdzie zastałem zamkniętą bramę i musiałem wejść ze znajomymi na misję - przez małe wejście przy parkingu, zamiast przez kościół. Warto obejść cały teren, ponieważ do zwiedzania udostępnione jest prawie wszystko poza prywatnymi pomieszczeniami. Po lewej stronie od kościoła mamy przejście na plac z fontanną, gdzie niskie budynki obrośnięte są pnączami w towarzystwie kaktusów, bardzo to wszystko przypomina mi scenerię filmu „Zorro" :). Jest to jedna z najładniejszych misji na całym szlaku El Camino Royal, który oznakowany jest na całej długości przez dzwony zawieszone na metalowej imitacji laski mnicha. Kiedyś przejechałem cały ten szlak odwiedzając wszystkie misje zbudowane przez franciszkanów w Kalifornii. Spędzając kilka miłych godzin w innym czasie i przestrzeni wyrywamy się z Misji Carmel. Stąd już niedaleko do słynnego Big Sur. Tutaj zaczyna się akademicka dyskusja jak zdefiniować ten obszar, gdzie zaczyna się a gdzie kończy Big Sur? Obszar ten nie ma konkretnych granic, wiele definicji obejmuje obszar 90 mil (145 km) wybrzeża między Carmel River i San Carpoforo Creek. Osobiście nie zgodzę się z tą definicją, chociaż ja tu mam najmniej do dyskutowania :(. Jak dla mnie Big Sur zaczyna się po minięciu Point Lobos State Reserve.
Tutaj zaczynają się oszałamiające widoki i ciągną się przez kilkanaście mil jzy autostradą numer 1. Nie osiągniemy tutaj dużej prędkości ze względu na jednopasmową drogę, ale nie przyjeżdżamy tutaj na wyścigi i jeśli ktoś się spieszy to ma do wyboru „stojedynkę". Pod pojęciem Big Sur JA i większość turystów rozumie klifowe wybrzeże z szerokimi zatokami i skałami wystającymi z oceanu, nie ma tu żadnych innych atrakcji poza widokami, ale przecież o to chodzi. Nie ma też jakichś "specjalnie" przygotowanych punktów widokowych, jadąc zatrzymujemy się gdzie jest wolne miejsce na poboczu i biegamy jak oszołomieni podziwiając widoki. Woda w oceanie w tym miejscu przy słonecznej pogodzie jest turkusowa i przechodzi stopniowo w zieloną, a później niebieską. Zdjęcia – nawet zwykłym aparatem w telefonie komórkowym - wychodzą niesamowite i mamy wrażenie, że ktoś podrasował kolory! Mijamy po drodze dwa bardzo charakterystyczne mosty, które rewelacyjnie wychodzą na zdjęciach.
Przy Rocky Creek Bridge można zejść nawet na plaże, ale droga nie jest łatwa i trzeba bardzo uważać, żeby nie spaść. Zresztą biegając po klifowym wybrzeżu trzeba bardzo uważnie stąpać, bo zdjęcia robione w trakcie spadania zwykle są nieostre i rozmazane, więc nie ma sensu ryzykować :). Big Sur jest bardzo słabo zaludnionym terenem, co nikogo nie dziwi, warunki są surowe, ale zazdroszczę niektórym willi z widokami na ocean.
Turyści dysponujący większą ilością czasu i odwagą - mogą pojechać do lasów Los Padres National Forest, obszar większości tego parku znajduje się na terenie Big Sur. Wjazd jest trudny i trzeba zrobić spore koło, żeby podziwiać widoki ze szczytów pobliskich wzgórz. Spędziłem tak kilka razy noc w namiocie i nie skłamię, jeśli powiem - że były to jedne z najładniejszych widoczków jakie widziałem, wschód i zachód słońca to niezapomniane chwile i głęboko wryły się w pamięć. Dużo czasu spędziłem tak patrząc bezmyślnie na ocean, Big Sur... akurat lubię takie motywy, więc daje mi to dużo frajdy i odprężenia. Minusem są silne wiatry, które raz - prawie zdmuchnęły namiot ze mną w środku :) na szczęście znajomi zastawili nas samochodami w ostatniej chwili. Jeszcze tylko ... pumy, trzeba uważać i nawet człowiek z bronią nie zawsze ma szanse strzelić, zwierzęta są zwinne.
Wracając z wybrzeża warto zajechać do doliny Salinas i miasta Salinas, mijamy po drodze tereny uprawne zawsze pełne zbierających owoce ziemi Meksykanów. Przypomina to trochę Polskę, ale w innej skali. W Salinas osoby ceniące sobie dobrą literaturę koniecznie muszą odwiedzić National Steinbeck Center, gdzie w małym muzeum można znaleźć pamiątki po słynnym nobliście. Nieopodal muzeum znajduje się dom rodzinny, w którym mieszkał Steinbeck, a kilka mil dalej można odwiedzić cmentarz, na którym spoczywa pisarz i cała jego rodzina. Do całości można dodać piękne centrum przypominające miasto z lat 50-tych, klimat całkiem dobrze zachowany. Warto przespacerować się uliczkami tego niezbyt ładnego – oprócz oczywiście ścisłego centrum - miasta. W okresie letnim super atrakcją dla turysty jest Salinas Rodeo, występy kowbojów, które są jednymi z większych w Kalifornii. Wyprawa w okolice Big Sur zwykle kończy się w jeden dzień, ale chętni poznania bardziej dokładnie królestwa Steinbecka, Kerouacka i Millera zostaną tutaj dłużej ...
Carmel - Misja Junipero Serry - jest nie tylko piękna, ale ma też ciekawą historię, która sprawia - że jest ulubionym celem wypraw turystycznych - ludzie z całego świata wyruszają na religijną pielgrzymkę do bazyliki, która służy jako siedziba dla innych misji katolickich w Kalifornii. Historia misji katolickich pochodzi z hiszpańskiej okupacji Kalifornii i Meksyku, misje zostały założone przez hiszpańskich dominikanów, franciszkanów i jezuitów. Celem misji było rozpowszechnianie doktryny chrześcijaństwa wśród Rdzennych Amerykanów. Oprócz religii - misje pozwoliły Hiszpanom na wprowadzenie europejskich zwierząt gospodarskich, owoców i warzyw w regionie Kalifornii - nazywanym też Nową Hiszpanią. Dwadzieścia jeden katolickich misji zostało założonych pod przywództwem Ojca Junipero Serra, człowieka, którego nazwisko znajduje się na wielu szlakach Kalifornii, ulicach i pomnikach. Siedem z 21 misji katolickich zostało wyznaczonych jako Krajowe Centrum Historyczne przez National Park Service. W dniu 25 września 1988 roku, Papież Jan Paweł II beatyfikował Ojca Juniper'a Serra'e. Zwiedzanie misji rozpoczyna się zwykle przechadzając dziedzińcami i werandami. Ostatecznie, można dotrzeć do kościoła, który ma dziewięć dzwonnic i dużą chrzcielnicę. Architektura wnętrza kościoła jest wyszukana i bardzo ozdobna. Kościół posiada również niektóre z najbardziej znaczących artefaktów religijnych w Kalifornii. W misyjnej kuchni zobaczymy gigantyczne garnki, czosnek, przyprawy... Można również zobaczyć Franciszkanów w ich ubogich pomieszczeniach mieszkalnych, a na zewnątrz, znajdziemy skromny cmentarz.
Salinas - miasto w USA, w zachodniej części stanu Kalifornia, w pobliżu Oceanu Spokojnego. Około 151 tysięcy mieszkańców, jest rodzinnym miastem słynnego pisarza i noblisty Johna Steinbeck'a. Nazwa miasta pochodzi od słowa w języku hiszpańskim - Salinas - rzeka. Miasto zostało cechuje brak tanich mieszkań. Jest plan odbudowania zniszczeń trzęsienia ziemi z początku lat 1990. Władze zamierzają przywrócić stare Chinatown - opisywane w powieści Johna Steinbecka "Na wschód od Edenu". Powieść wydana po raz pierwszy w 1952 roku - najwybitniejsze dzieło tego pisarza. Akcja rozgrywa się na początku XX wieku w dolinie Salinas, momentami też jest przenoszona do czasów wojny secesyjnej. Osnową fabuły są charakterystyczne dla Steinbecka problemy: konflikt pomiędzy wsią a miastem, ludźmi żyjącymi z pracy rąk a posiadaczami, przeszłością i chwilą obecną. Salinas znane jest również jako centrum rolne, produkuje różnego rodzaju owoce i warzywa, w tym sałaty, truskawek, arbuzów, brokuły, marchew, kapustę, i szpinak. Miasto jest znane jako "Salad Bowl Ameryki" lub "Salad Bowl of the World". Ponad 80% sałaty uprawianej w USA pochodzi właśnie z doliny Salinas.
Big Sur to bardzo słabo zaludniony region centralnej Kalifornii, jednak teren oferuje oszałamiające widoki, dzięki czemu Big Sur ulubionym celem wypraw turystycznych. Big Sur nie ma konkretnych granic, ogólnie mówi się o obszarze 145 km wybrzeża między Karmel River i San Carpoforo Creek, oraz około 32 km na śródlądowych drogach wschodniego podnóża. Pierwszymi Europejczykami, którzy zobaczyli Big Sur byli hiszpańscy marynarze kierowani przez Juan Cabrillo w 1542, który podpłynął w górę wybrzeża - jednak bez wejścia na brzeg... Dwa wieki minęły zanim Hiszpanie skolonizowali obszar. W 1769 roku, doprowadził wyprawę do końca Gaspar de Portola. Wylądował on w Monterey Bay w 1770 roku, które stało się stolicą kolonii hiszpańskiej "Alta California". Nazwa Big Sur nawiązuje do regionu "El País grande del Sur", czyli "wielkie południe kraju". Ludzie zamieszkujący Big Sur dzisiaj to różnorodna mieszanka: potomkowie pierwotnych osadników i farmerów, artyści oraz przedstawiciele świata rozrywki i handlu. Nie ma żadnych obszarów miejskich, tylko trzy małe grupy stacji benzynowych, restauracji, moteli - często zaznaczone na mapach jako "miasta": Big Sur, w dolinie rzeki Big Sur, Lucia, w pobliżu parku Limekiln państwa, i Gorda, na południowym wybrzeżu. Gospodarka Big Sur jest prawie całkowicie oparta na turystyce.
Naturalne uroki i nienaruszone przez cywilizacje rejony Big Sur zaczęły w połowie XX wieku przyciągać różnego rodzaju artystów i pisarzy takich jak Norman Emile, Jacka Kerouaca i Henry Millera, który mieszkał nad Big Sur od 1944 roku do 1962. Były to czasy, kiedy nie było tam elektryczności, telefonu, środków komunikacji, poczta dochodziła trzy razy w tygodniu, a zakupy trzeba było targać na własnym grzbiecie. Zachwycił się ludźmi, krajobrazem, klimatem, florą, fauną i uznał, że - po Nowym Jorku, Paryżu i Grecji - to będzie jego miejsce na ziemi. Portretował je z uczuciem, z jakim wcześniej pisywał o kobietach czy raczej seksie. Jego powieść z 1957 r Big Sur i pomarańcze Hieronima Boscha to portret miejsca oraz niezwykłych ludzi, których Miller tam poznał: pisarzy, mistyków poszukujących prawdy w medytacji, dojrzałych dzieci i niewinnych dorosłych, geniuszy, dziwaków oraz tych, których zaklasyfikować niepodobna.
Bardzo popularną lokalną atrakcją turystyczną jest The Henry Miller Memorial Library, kulturalne centrum Millera poświęcone jego życiu i pracy.
Fanów Jack Kerouaca zainteresuje to, że spędził kilka dni w Big Sur w początkach lat 1960-tych u kolegi poety Lawrencea Ferlinghetti w jego domku w lesie, gdzie napisał powieść pt Big Sur opisująca jego życie w tym rejonie.
John Ernest Steinbeck urodził się 27 lutego 1902 roku w Salinas w Kalifornii, zmarł 20 grudnia 1968 roku w Nowym Jorku. Amerykański pisarz, laureat Nagrody Nobla z dziedziny literatury w 1962 roku. Wnuk niemieckiego emigranta Grosssteinbecka. Po wstępnej edukacji w Salinas, studiował humanistykę ogólną na Uniwersytecie Stanforda, których jednak nie ukończył. Później próbował różnych zajęć, aby w końcu zacząć pisać. Pierwsze 3 książki nie dały mu sukcesu, dopiero "Tortilla Flat" z 1935 roku przyniosła mu powodzenie. Wiele dzieł z jego twórczości dotyczyło problemów społecznych ludzi żyjących w Kalifornii. Największym dziełem Steinbecka jest powieś "Grona gniewu", w której opisał dzieje biednej rodziny wędrującej w poszukiwaniu pracy z Oklahomy do Kalifornii. Dzięki "Gronom gniewu" zyskał sławę pisarza wrażliwego na problemy społeczne, a także Nagrodę Pulitzera za rok 1940. W czasie II wojny światowej był korespondentem wojennym w Europie i w północnej Afryce, co opisał w zbiorze reportaży "Była raz wojna". Druga jego znana powieść, która przyniosła mu duży rozgłos to "Na wschód od Edenu", opowiedział w niej dzieje kilku rodzin żyjących w Kalifornii. Tematem powieści jest walka dobra ze złem w człowieku, z odniesieniami do biblijnej historii Kaina i Abla. W następnych latach Steinbeck nie stworzył bardziej znaczącego dzieła, był też zwolennikiem zaangażowania USA w Wietnamie.
Naturalne uroki i nienaruszone przez cywilizacje rejony Big Sur zaczęły w połowie XX wieku przyciągać różnego rodzaju artystów i pisarzy takich jak Norman Emile, Jacka Kerouaca i Henry Millera, który mieszkał nad Big Sur od 1944 roku do 1962. Były to czasy, kiedy nie było tam elektryczności, telefonu, środków komunikacji, poczta dochodziła trzy razy w tygodniu, a zakupy trzeba było targać na własnym grzbiecie. Zachwycił się ludźmi, krajobrazem, klimatem, florą, fauną i uznał, że - po Nowym Jorku, Paryżu i Grecji - to będzie jego miejsce na ziemi. Portretował je z uczuciem, z jakim wcześniej pisywał o kobietach czy raczej seksie. Jego powieść z 1957 r Big Sur i pomarańcze Hieronima Boscha to portret miejsca oraz niezwykłych ludzi, których Miller tam poznał: pisarzy, mistyków poszukujących prawdy w medytacji, dojrzałych dzieci i niewinnych dorosłych, geniuszy, dziwaków oraz tych, których zaklasyfikować niepodobna.
Bardzo popularną lokalną atrakcją turystyczną jest The Henry Miller Memorial Library, kulturalne centrum Millera poświęcone jego życiu i pracy.
Fanów Jack Kerouaca zainteresuje to, że spędził kilka dni w Big Sur w początkach lat 1960-tych u kolegi poety Lawrencea Ferlinghetti w jego domku w lesie, gdzie napisał powieść pt Big Sur opisująca jego życie w tym rejonie.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański
Lokalny czas
Kiedy jechać
Przez cały rok
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotels-in-usa.net Hotele
- www.art-collecting.com Galerie
- www.museumsusa.org Muzea
- www.usatourist.com Turystyka
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

