okazje
Śnieg sięgał po uda, często do pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką... Śnieg sięgał po uda, często do pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką... Na Wielkiej Rawce obowiązkowa sesja fotograficzna. Najpierw pozuje Rafał... WielkoRawkowy zdobywca czyli ja :) Nisko w lesie szlak był jeszcze widoczny w postaci śladów podobnych nam wedrowców, a śnieg nie był jeszcze tak wysoki by utrudniać marsz. Wyżej, po wyjściu z lasu miało się to diametralnie zmienić Szczęśliwie odnaleźliśmy pozostałości starej i nieużywanej od dawien dawna stacji kolejki w Moczarne. Szyny doprowadziły nas do Wetliny.
  • Śnieg sięgał po uda, często do pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką...
  • Na Wielkiej Rawce obowiązkowa sesja fotograficzna. Najpierw pozuje Rafał...
  • WielkoRawkowy zdobywca czyli ja :)
  • Nisko w lesie szlak był jeszcze widoczny w postaci śladów podobnych nam wedrowców, a śnieg nie był jeszcze tak wysoki by utrudniać marsz. Wyżej, po wyjściu z lasu miało się to diametralnie zmienić
  • Szczęśliwie odnaleźliśmy pozostałości starej i nieużywanej od dawien dawna stacji kolejki w Moczarne. Szyny doprowadziły nas do Wetliny.

Śnieg sięgał po uda, często do pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką...

Krótka historia pewnej przygody w zimowej górskiej scenerii scenerii, która pokazuje, iż pewne ekstremalne sytuacje nie koniecznie muszą wiązać się z efektowną ich oprawą.

11.05.2008

Świeżo po obronie swojej pracy dyplomowej postanowiłem wraz z moim dobrym kolegą Rafałem wybrać się w Bieszczady. Górska wędrówką chcieliśmy odreagować ostry finiszu naszych studiów (miłe i pełne uciech były to lata, ech...). Miało być to pierwsze moje poważniejsze zimowe swobodne wędrowanie po górach. Bieszczady znałem wcześniej z kilku letnich wypadów, podczas których zostałem skutecznie zauroczony tą krainą.

Plan działania

Plan wędrowania po Bieszczadach mieliśmy taki, by po przywaleniu za pomocą autobusu do Ustrzyk Górnych, zorientować się w warunkach do chodzenia i ustalić dalszą marszrutę z noclegami w schroniskach. Pierwszy dzień miał być rekonesansem i rozgrzewką przed dalsza wędrówką. Od razu po wygramoleniu się z wnętrza autobusu ruszyliśmy na krótką wycieczkę na Przysłup Waryński rozpoznać bojem warunki terenowe i pogodowe. Parogodzinny marsz zakończył się konstatacją, że pokrywa śnieżna na samej górze ponad poziome lasu na tyle zakrywa ścieżkę szlaku, że dalsza wędrówka grozi zboczeniem z drogi i zabłądzeniem. Ja wówczas buńczucznie zapowiedziałem, że w takim razie my - dzielni pionierzy, przetrzemy go. Na szczęście dla nas zrobiliśmy jednak zwrot o 180 stopni i wróciliśmy na noc do schroniska w Ustrzykach Górnych, poważniejsze wyjście szykując na dzień następny. Tam wieczorem ustaliliśmy plan dalszej wędrówki. Postanowiliśmy, że ruszamy przez szczyt Małej Rawkę do położonego na północ od niej schroniska-bacówki GOPR „Pod Małą Rawką”. Ta trasę ponad rok wcześniej latem przeszedłem z przyjaciółmi.

W górę

Drugiego dnia wyjazdu ruszyliśmy z Ustrzyk Górnych. Pogoda była słoneczna, wokół piękny zimowy leśny krajobraz, śnieg głośno skrzypiał pod stopami, a humory dopisywały. Nie przypuszczaliśmy jeszcze, że niebawem ma się to diametralnie zmienić. Weszliśmy w las, gdzie warstwa śniegu była całkiem spora, ale szlak był przetarty, w związku, z czym marsz nie sprawiał większych problemów. Z bardzo rzadka mijały nas osoby schodzące w dół. Po paru godzinach mozolnego marszu warunki terenowe zaczęły się zmieniać. W miarę jak kończyła się strefa lasu, a zaczynała dominacja niskie krzaczków, wytarta ścieżka szlaku zaczęła stopniowo niknąć w śniegu. Poza nią, śniegu było na tyle dużo, że sięgał do ud, a cały ten biały puch pokryty był z wierzchu cienką zamarzniętą warstewką szreniu. Po tym, jak pnąc się w górę minęliśmy ostatnie drzewo, linia szlaku straciła swoja ciągłość i po parędziesięciu metrach zamieniła się w ciąg rzadkich śladów nóg. Zauważyliśmy też, że następuję szybka zmiana pogody, normalne zjawisko w górach. Niebo spowiły chmury, dziarsko zasypując okolice śniegiem. Przed nami w dali ledwo widoczny był już zarys wierzchołka góry. Nikogo innego poza nami nie było w zasięgu wzroku.

Przeczytaj koniecznie: 10 najciekawszych tras trekkingowych w ...
Jak znaleźliśmy się na szczycie, wkoło nas nagle stało się „mleko”, czyli spowiły nas gęste białe chmury. Widoczność spadła praktycznie do kilka metrów, śnieg sypał z coraz większą intensywnością. Niekiedy tylko gnane wiatrem chmurzyska rozstępowały się tworząc chwilowe rozstępy, okna z widokiem na połoniny położone na północy. Aby trafić do bacówki „Pod Małą Rawką” należy dojść granią na sąsiedni szczyt Małej Rawki, gdzie ma rozwidleniu szlaków zejść tym, który odchodzi na prawo. Niby proste, tylko jak znaleźć ten szlak, gdy nie sposób nawet rozpoznać granic między biało-śnieżną ziemią, a biało-chmurnym niebem? Wypatrywaliśmy na śniegu nielicznych zamarzniętych śladów stóp nazych poprzedników, które mogłyby wskazywać nam drogę. Zeszliśmy z grani tam, gdzie wydawało nam się to najwłaściwsze. Po krótkim czasie przed nami pojawił się las, ale żadnych oznaczeń szlaku nie spostrzegliśmy. Mieliśmy jednak przekonanie, że idziemy w dobrym kierunku i napotkanie szerszej ścieżki będącej szlakiem jest li tylko kwestią czasu.

Buszujący w śniegu

Śnieg sięgał po uda,często d pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką i chcąc sobie jakoś pomóc próbowaliśmy zjeżdżać w dół wykorzystując karimaty jako sanki. Nie okazało się to jednak zbyt efektywne. Przyszedł nam też do głowy pomysł, aby z gałęzi, fragmentów karimat i sznurka sklecić prowizoryczne rakiety śnieżne. Jednakowoż uznaliśmy, że szkoda na to czasu, bo zaczęło zmierzchać, a okolice schroniska wedle naszej wiary miały być już niedaleko. Szliśmy gęsiego zmieniając się co jakiś czas w roli prowadzącego, tak aby idącemu za nim było łatwiej mając już przed sobą wyrąbaną w śniegu drogę. Tempo marszu było powolne. Co jakiś czas zapadaliśmy się tak głęboko w śnieg, że aby wygramolić się należało zdjąć plecak i skorzystać z pomocy kamrata, podpierając się karimatą zwiniętą w rulon. Kiedy indziej takie okoliczności wydałyby mi się zapewne urocze i zabawne, jednak wtedy po raz pierwszy przyszło mi na myśl określenia „białe bagno”.

Przeczytaj koniecznie: Polska: Trasy na trekking - Nie tylko dla orłów
Wszystkie te trudności, zapadający zmierzch oraz fakt nie znalezienia przez nas szlaku zaczęły psuć nasze nastroje. Narastające zmęczenie i mróz coraz mocniej dawały nam się we znaki. Byliśmy już okropnie wyczerpani i zziębnięci. Dużą część odzieży, zwłaszcza od pasa w dół mieliśmy mokrą. W dodatku obydwaj wdepnęliśmy jedną stopą w strumień płynący pod warstwą śniegu. Moje stuptuty (ochraniacze przeciwśnieżne), nylonowe samoróbki, podarły się i zamiast izolować od śniegu zbierały go, przez co przeistoczyły się w osobliwe śnieżne obciążniki nóg. Mróz był tak przenikliwy, że chwyciło mnie telepanie, tzn. lekkie drgawki i szczękanie zębami. Zimno rzuciło mi się na organ mowy, język nieco zesztywniał, przez co wydawanie przeze mnie dźwięków przypominało zmagania werbalne człowieka, w którego organizmie krąży potężna dawka cieczy o mocy liczonej w procentach. Ni mniej ni więcej to hipotermia poczęła już mieć odnośnie mojej osoby swoje niecne zakusy. Mój kamrat czuł się podobnie, choć był w lepszym stanie fizycznym. Tymczasem w lesie zrobiło się ciemno. Wobec takiej sytuacji nie widziałem już sensu kontynuowania marszu i postanowiliśmy, że czas już najwyższy na „kibel”, czyli w żargonie górskim przymusowy nocleg na dziko. Musieliśmy się ogrzać i potrzebny nam był na gwałt odpoczynek – sen.

Kibel

Przygotowywanie sobie noclegu rozpoczęliśmy od znalezienia pomiędzy drzewami płaskiego miejsce odpowiedniego do uwicia sobie gniazdka. Szykując legowisko zdaliśmy się na te elementy naszego ekwipunku, które wzięliśmy nieco na wyrost, na wypadek potrzeby, a po prawdzie to bardziej ewentualnej chęci organizowania sobie dzikiego kimania pod gwiazdami, które samo w sobie może być atrakcją. Naszym zbawieniem były podstawa wszelkich survivalo-podobnych działań czyli folie NRC, a do tego płachta tropiku namiotowego oraz poncho przeciwdeszczowe wojsk amerykańskich.

info

Warto mieć śwadomość, że wędrowanie po Bieszczadach gdy góry te są pod panowaniem zimy ma zupełnie inny charakter niż te praktykowane w miesiach letnich. Zimą pokrywa śnieżna potrafi przykryć ścieżkę szlaku, co może doprowadzić do zgubienia się. Kopny śnieg utrudnia marsz. Do zimowego deptania gór nięzbedny jest odpowiedni ekwipunek!  

Pogoda jak to w górach, bywa, że zmienną jest i trzeba być na to przygotowanym wychodząc na szlak.

Warto mieć śwadomość, że wędrowanie po Bieszczadach gdy góry te są pod panowaniem zimy ma zupełnie inny charakter niż te praktykowane w miesiach letnich. Zimą pokrywa śnieżna potrafi przykryć ścieżkę szlaku, co może doprowadzić do zgubienia się. Kopny śnieg utrudnia marsz. Do zimowego deptania gór nięzbedny jest odpowiedni ekwipunek!  

noclegi

Noclegi oferuje szereg schronisk górskich w cenie około 20-25 zł od osoby w pokoju wieloosobowym. Ponadto są kwatery prywatne i Hotel Górski PTTK w Ustrzykach Górnych.

transport

Transport na obszarze Bieszczad zapewniają linie autobusowe, z tym, że poza sezonem letnim nie kursują pomiedzy Wetliną, a Ustrzykami Górnymi. Ponadto są dostepne busy prywatnych przewoźników, a telefony kontaktowe do nich są wywieszana na przystankach autobusowych i w schroniskach.

1 2 3 >
Autor: Adam Zdjęcia: Adam Dubiel
Sklep online
LOT daje zniżki na Facebooku
Kiedy: do 09.06.12
Cena: minus 10%
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
POLSKA

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Aby poznać swój kraj
  • Krajobrazy
  • Architektura
  • Zabytki
  • Kuchnia
  • Kultura

Kiedy jechać

Od maja do października

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line