Śnieg sięgał po uda, często do pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką...
Krótka historia pewnej przygody w zimowej górskiej scenerii scenerii, która pokazuje, iż pewne ekstremalne sytuacje nie koniecznie muszą wiązać się z efektowną ich oprawą.
11.05.2008Świeżo po obronie swojej pracy dyplomowej postanowiłem wraz z moim dobrym kolegą Rafałem wybrać się w Bieszczady. Górska wędrówką chcieliśmy odreagować ostry finiszu naszych studiów (miłe i pełne uciech były to lata, ech...). Miało być to pierwsze moje poważniejsze zimowe swobodne wędrowanie po górach. Bieszczady znałem wcześniej z kilku letnich wypadów, podczas których zostałem skutecznie zauroczony tą krainą.
Plan działania
Plan wędrowania po Bieszczadach mieliśmy taki, by po przywaleniu za pomocą autobusu do Ustrzyk Górnych, zorientować się w warunkach do chodzenia i ustalić dalszą marszrutę z noclegami w schroniskach. Pierwszy dzień miał być rekonesansem i rozgrzewką przed dalsza wędrówką. Od razu po wygramoleniu się z wnętrza autobusu ruszyliśmy na krótką wycieczkę na Przysłup Waryński rozpoznać bojem warunki terenowe i pogodowe. Parogodzinny marsz zakończył się konstatacją, że pokrywa śnieżna na samej górze ponad poziome lasu na tyle zakrywa ścieżkę szlaku, że dalsza wędrówka grozi zboczeniem z drogi i zabłądzeniem. Ja wówczas buńczucznie zapowiedziałem, że w takim razie my - dzielni pionierzy, przetrzemy go. Na szczęście dla nas zrobiliśmy jednak zwrot o 180 stopni i wróciliśmy na noc do schroniska w Ustrzykach Górnych, poważniejsze wyjście szykując na dzień następny. Tam wieczorem ustaliliśmy plan dalszej wędrówki. Postanowiliśmy, że ruszamy przez szczyt Małej Rawkę do położonego na północ od niej schroniska-bacówki GOPR „Pod Małą Rawką”. Ta trasę ponad rok wcześniej latem przeszedłem z przyjaciółmi.
W górę
Drugiego dnia wyjazdu ruszyliśmy z Ustrzyk Górnych. Pogoda była słoneczna, wokół piękny zimowy leśny krajobraz, śnieg głośno skrzypiał pod stopami, a humory dopisywały. Nie przypuszczaliśmy jeszcze, że niebawem ma się to diametralnie zmienić. Weszliśmy w las, gdzie warstwa śniegu była całkiem spora, ale szlak był przetarty, w związku, z czym marsz nie sprawiał większych problemów. Z bardzo rzadka mijały nas osoby schodzące w dół. Po paru godzinach mozolnego marszu warunki terenowe zaczęły się zmieniać. W miarę jak kończyła się strefa lasu, a zaczynała dominacja niskie krzaczków, wytarta ścieżka szlaku zaczęła stopniowo niknąć w śniegu. Poza nią, śniegu było na tyle dużo, że sięgał do ud, a cały ten biały puch pokryty był z wierzchu cienką zamarzniętą warstewką szreniu. Po tym, jak pnąc się w górę minęliśmy ostatnie drzewo, linia szlaku straciła swoja ciągłość i po parędziesięciu metrach zamieniła się w ciąg rzadkich śladów nóg. Zauważyliśmy też, że następuję szybka zmiana pogody, normalne zjawisko w górach. Niebo spowiły chmury, dziarsko zasypując okolice śniegiem. Przed nami w dali ledwo widoczny był już zarys wierzchołka góry. Nikogo innego poza nami nie było w zasięgu wzroku.
Buszujący w śniegu
Śnieg sięgał po uda,często d pasa, a niekiedy nawet powyżej niego. Marsz w takim gęstym białym puchu był męką i chcąc sobie jakoś pomóc próbowaliśmy zjeżdżać w dół wykorzystując karimaty jako sanki. Nie okazało się to jednak zbyt efektywne. Przyszedł nam też do głowy pomysł, aby z gałęzi, fragmentów karimat i sznurka sklecić prowizoryczne rakiety śnieżne. Jednakowoż uznaliśmy, że szkoda na to czasu, bo zaczęło zmierzchać, a okolice schroniska wedle naszej wiary miały być już niedaleko. Szliśmy gęsiego zmieniając się co jakiś czas w roli prowadzącego, tak aby idącemu za nim było łatwiej mając już przed sobą wyrąbaną w śniegu drogę. Tempo marszu było powolne. Co jakiś czas zapadaliśmy się tak głęboko w śnieg, że aby wygramolić się należało zdjąć plecak i skorzystać z pomocy kamrata, podpierając się karimatą zwiniętą w rulon. Kiedy indziej takie okoliczności wydałyby mi się zapewne urocze i zabawne, jednak wtedy po raz pierwszy przyszło mi na myśl określenia „białe bagno”.
Kibel
Przygotowywanie sobie noclegu rozpoczęliśmy od znalezienia pomiędzy drzewami płaskiego miejsce odpowiedniego do uwicia sobie gniazdka. Szykując legowisko zdaliśmy się na te elementy naszego ekwipunku, które wzięliśmy nieco na wyrost, na wypadek potrzeby, a po prawdzie to bardziej ewentualnej chęci organizowania sobie dzikiego kimania pod gwiazdami, które samo w sobie może być atrakcją. Naszym zbawieniem były podstawa wszelkich survivalo-podobnych działań czyli folie NRC, a do tego płachta tropiku namiotowego oraz poncho przeciwdeszczowe wojsk amerykańskich.
Warto mieć śwadomość, że wędrowanie po Bieszczadach gdy góry te są pod panowaniem zimy ma zupełnie inny charakter niż te praktykowane w miesiach letnich. Zimą pokrywa śnieżna potrafi przykryć ścieżkę szlaku, co może doprowadzić do zgubienia się. Kopny śnieg utrudnia marsz. Do zimowego deptania gór nięzbedny jest odpowiedni ekwipunek!
Pogoda jak to w górach, bywa, że zmienną jest i trzeba być na to przygotowanym wychodząc na szlak.
Warto mieć śwadomość, że wędrowanie po Bieszczadach gdy góry te są pod panowaniem zimy ma zupełnie inny charakter niż te praktykowane w miesiach letnich. Zimą pokrywa śnieżna potrafi przykryć ścieżkę szlaku, co może doprowadzić do zgubienia się. Kopny śnieg utrudnia marsz. Do zimowego deptania gór nięzbedny jest odpowiedni ekwipunek!
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Lokalny czas
Kiedy jechać
Od maja do października
Przydatne adresy
- www.hotele-polskie.pl Hotele
- www.pkp.pl Koleje
- www.lot.com Linie lotnicze
- www.polskieszlaki.pl Przewodnik
- www.poland.travel Turystyka
- www.polskainfo.pl Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

