okazje
Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:) Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:) Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:) Jeden z trzech przejazdów "w bród" na trasie Baligród - Gózanka Czołg na rynku w Baligrodzie Kirkut w Baligrodzie Ustrzyki Górne Na Połoninie Wetlińskiej Dawna cerkiew w Hoszowie Wejście na Połoninę Wetlińską Takie kapliczki to częsty widok w Bieszczadach:) Widok z zapory solińskiej na San Zapora Solińska. W drodze do Ustrzyk Dolnych. Gdzieś w okolicach Okrąglika/Jasła/Szczawnika Salamandra:) Niedaleko Majdanu Na szczycie Fereczatej Majdan - kolejka bieszczadzka Zielone wzgórza nad Soliną...
  • Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:)
  • Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:)
  • Jeden z trzech przejazdów "w bród" na trasie Baligród - Gózanka
  • Czołg na rynku w Baligrodzie
  • Kirkut w Baligrodzie
  • Ustrzyki Górne
  • Na Połoninie Wetlińskiej
  • Dawna cerkiew w Hoszowie
  • Wejście na Połoninę Wetlińską
  • Takie kapliczki to częsty widok w Bieszczadach:)
  • Widok z zapory solińskiej na San
  • Zapora Solińska. W drodze do Ustrzyk Dolnych.
  • Gdzieś w okolicach Okrąglika/Jasła/Szczawnika
  • Salamandra:) Niedaleko Majdanu
  • Na szczycie Fereczatej
  • Majdan - kolejka bieszczadzka
  • Zielone wzgórza nad Soliną...

Na huculskim rumaku :D Nieśmiałe próby utrzymania się na koniu:)

Owiana licznymi legendami kraina, do której dostępu bronią znane z ludowych opowieści Biesy i Czady, urzeka spokojem, zielenią i... naturalnością. Tu nic nie jest udawane i naprawdę można odpocząć...

21.07.2010

Fragmenty z dziennika wyjazdu:

Dzień 1 - Przygodę czas zacząć!; "Docieramy do Sanoka, o którym mówi się, że jest bramą Bieszczadów. I znów czeka nas przygoda: gubimy drogę! To znaczy nie do końca MY gubimy drogę, tylko MAPA wprowadza nas w błąd. Myśleliśmy, że uda nam się skrócić nieco trasę i do Górzanki dotrzeć przez Bereżnicę Wyżną, ale tam, na rozwidleniu dróg, zastaliśmy jedynie... pole:) Wracamy (biedny samochód, tyle tu dziur!) i już bezbłędnie trafiamy do gospodarstwa, w którym mamy gościć przez tydzień. Właściciele domu przyjmują nas niezwykle przyjacielsko, zamieniamy kilka słów, rozpakowujemy rzeczy i ciekawi pobytu w tej magicznej krainie dajemy się ukołysać szumowi górskiego strumyka, który przepływa tuż pod naszym oknem..."

Dzień 2 - Pierwsza Wędrówka; "Zresetowały nam się zegarki, więc nie bardzo wiemy, która jest godzina. Wstajemy „na oko”, właściwie wszystko robimy „na oko”, co jest nawet fajne, bo zgodnie ze znanym powiedzeniem czyni nas szczęśliwymi. Dopiero na szczycie Wierchów (635 m n.p.m.) sprawdzamy czas. Jest wcześnie, mamy przed sobą cały dzień na wędrówkę i tak właśnie robimy - wędrujemy. I znów przygody! W pewnym momencie, po zdobyciu Wierchów, kończy nam się szlak. Zamiast wracać tą samą drogą przedzieramy się dzielnie przez leśne chaszcze, skaczemy przez wartki strumień i wspinamy stromym zboczem góry w nadziei, że „tam dalej” coś jest. Mapa jest w tym momencie bezużyteczna, ufamy jedynie mojej intuicji. Nie zawodzi nas! Tak dochodzimy do Polańczyka, największego w całych Bieszczadach skupiska ośrodków wypoczynkowych, gdzie mamy okazję po raz pierwszy „zasmakować” w Bieszczadach. Zamawiamy przepyszny regionalny bigos i pierogi. Najpierw delektujemy się smakiem, później widokami z perspektywy statki wycieczkowego pływającego po Zalewie Solińskim. Obserwujemy między innymi imponujących rozmiarów zaporę solińską. Jej długość sięga 664 metrów, a wysokość - 82. Podobno do jej skonstruowania zużyto tyle betonu, że gdyby odlać z niego sześciany o boku 1 m i ułożyć je jeden za drugim, to taki murek sięgnąłby od Soliny aż po wyspę Wolin! Wieczorem wracamy, także na pieszo, do Górzanki, co daje nam wynik około 30 – 35 kilometrów „w nogach”:) Całkiem nieźle jak na pierwszy raz w tej okolicy!"

Dzień 3 - Ciuchcia, deszcz i salamandra; "Najpierw jedziemy samochodem do Majdanu, gdzie przesiadamy się na bieszczadzką ciuchcię. No i w drogę! Do Przysłupia. Stamtąd, pełni wrażeń po kolejce, ruszamy na szlak. Zdobywamy kolejno: Fereczatą (przepięknie widoki!!!), Okrąglik, Jasło, Sczawnik, Małe Jasło, Worwosokę i Roźki. Nie da się ukryć, na początku jest ciężko, jednak z każdym kolejnym szczytem nasze nieprzyzwyczajone do długich wędrówek nogi zgrywają się z naszymi zamiarami. (...) Prowiant kończy nam się gdzieś w okolicach Małego Jasła, ciuszki przemakają tuż po, ale wbrew wszystkiemu idzie się coraz lepiej. Dobra mapa i wyraźnie oznakowany szlak to podstawa – dzięki nim wędrujemy pewni siebie i tego, że już tuż-tuż czeka na nas samochód. Jeszcze przed dojściem spotykamy ciekawy okaz jaszczurki, czarnej w żółte plamki, która jak później doczytaliśmy okazała się być salamandrą. Niezła, w ogóle się nas nie boi, idzie przed siebie jak gdyby nigdy nic przecinając ścieżkę tuż przed naszymi stopami!"

Dzień 4 - W poszukiwaniu bieszczadzkich specjałów; Górzanka - Solina - Ustrzyki Dolne - Hoszów - Górzanka; "Wieczorem idziemy jeszcze na eskapadę po okolicy z latarkami-czołówkami, a z nami wychodzą żabki – dużo ich! – „jak żabki po deszczu” :) Po raz pierwszy oglądamy dawną cerkiew, teraz przekształconą na kościół katolicki, w Górzance. Podobno w środku można zobaczyć nietypowy jak na Bieszczady rzeźbiony ikonostas. O tym jednak przyjdzie nam się jeszcze przekonać kolejnym razem."

Dzień 5 - Wyprawa na Połoninę Wetlińską; "Trasa z Wetliny przez przełęcz Orłowicza, połoninę, schronisko PTTK „Chatka Puchatka” i z powrotem drogą zajmuje nam dobre 7 godzin. Co prawda już nie pada, ale błotko jest miejscami... rozległe :) Pięknych widoków też nie udaje nam się uświadczyć, bo przesłania je gęsta mgła, ale może następnym razem! Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani, wracamy do samochodu, a samochodem - do gospodarstwa."

Dzień 6 - Na dachu Bieszczadów; "Trasa jest dość długa, miejscami stroma i kamienista, a błoto dodatkowo utrudnia marsz. Na szczęście jest co podziwiać – widoki dookoła są niesamowite! Drzewa mienią się różnymi kolorami, prawie jak jesienią, trawy są soczyście zielone, a zasnute mgłą szczyty i wzniesienia wyglądają jak skąpane w puchu z bitej śmietany!"

Dzień 7 - Atrakcji "w bród"; "Z Baligrodu chcemy jechać do Polańczyka, ale krótszą drogą. Skręcając z głównej szosy w lewo mijamy ciekawy znak – „Przejazdy w bród 3 szt.”. Nie do końca domyślamy się, co może oznaczać, więc go ignorujemy. Po jakichś 3-4 kilometrach wszystko jest jasne: tą drogą już dalej nie pojedziemy! Wygląda to mniej więcej tak: jest sobie polny dukt, przecina go betonowa płyta, po której rwącym nurtem płynie strumyk, i dalej biegnie dróżka...Nasze miny, gdy zobaczyliśmy coś takiego, musiały być przekomiczne! Pierwsze co, od razu chwyciłam za aparat i zrobiłam zdjęcie. Po ocenie sytuacji nie decydujemy się na przejazd przez "mostek", wracamy z powrotem do Baligrodu i jedziemy do Polańczyka."

Dzień 8 - Huculskie rumaki; "W Bieszczadach zadomowiła się specyficzna rasa koni, tak zwane konie huculskie. Udało nam się na własnej skórze doświadczyć ich niezwykłego spokoju, opanowania i dostojności, z jaką podchodzą do wrzeszczących (to ja) i śmiejących się (to Mariusz) turystów. Ale było śmiesznie!!! Na jazdę zabrał nas Sebastian, syn gospodarzy, u których mieszkaliśmy. Zna się na koniach, a one je lubią, więc nie było problemów z tym, aby dosiąść te wspaniałe, miedzianowłose rumaki."

Dzień 9 - O Biesach, Czadach i karcie płatniczej...; "Nadeszła niedziela, dzień powrotu. Specjalnie, żeby do domu dojechać o wczesnej porze, wyruszamy z Górzanki o 5:00. Dojeżdżamy do Leska i tankujemy. Chcemy zapłacić kartą, ale się nie da... Zamieniamy kartę - też nie działa! Zostawiamy dokumenty na stacji i jedziemy do „centrum” do bankomatu. „Transakcja nie została zrealizowana pomyślnie” - odpowiadają wszystkie trzy. Co jest? Dzwonimy na infolinię mBanku i zagadka rozwiązuje się sama - akurat teraz, do godziny 9:30, trwa przerwa modernizacyjna, podczas której nie można korzystać z żadnego kanału dostępu do banku. Ach te Biesy, ach te Czady..."

  • Wydatki: około 1250 zł / 2 os. (all inclusive:))
  • Czas: 8 dni
  • Wrażenia: niezapomniane :)
info

Bieszczady to kraina pod względem pogody nieprzewidywalna. Może być tak, że gdy rusza się w góry świeci słońce, a już za chwilę pada obfity deszcz albo przechodzi gwałtowna burza. Stąd też warto jest mieć na sobie odpowiednią garderobę, a przy sobie - sprzęt typu pokrowce na plecak i aparat, latarki, peleryny i wszystko inne, co może się podczas pogody i niepogody przydać:)

noclegi

W Bieszczadach praktycznie w każdej miejscowości można znaleźć miejsce na nocleg. W sezonie warto jest oczywiście dokonać rezerwacji, żeby nie zostać z niczym. My nasz cały pobyt w Bieszczadach spędziliśmy w gospodarstwie agroturystycznym w Górzance u Państwa Dębińskich. Z całego serca polecamy to miejsce, nie tylko ze względu na wspaniałe usytuowanie domu i racjonale ceny, ale także wspaniałą atmosferę, otwartość i właśnie tę swoistą gościnność, które udzielały nam się podczas całego pobytu.

transport

Uwaga na kręte i miejscami wyboiste drogi!

warto wiedzieć

Pasjonatom legend polecamy "Księgę legend i opowieści bieszczadzkich" pana Andrzeja Potockiego. Poza tym, skusiliśmy się na pocztówki z pięknymi widokami. Więcej postanowiliśmy nie przywozić, żeby mieć pretekst do powrotu w tamte rejony :D

Mieszkańcy Bieszczadów są niezwykle otwarci i bezpośredni. Ich gościnność zdecydowanie przewyższa tę standardową, Polską, o której tak się mówi w świecie. W Bieszczadach zawsze można liczyć na wsparcie i dobrą radę "bieszczadników", a pogawędkom o tym i owym nie ma końca...

Kuchnia bieszczadzka to przede wszystkim tradycyjna kuchnia bojkowsko-łemkowska, której można posmakować w wielu regionalnych knajpkach, np. "Zakapior" i "Pod Batem" (Polańczyk), "Pod Caryńską" (Ustrzyki Górne) i "Niedźwiadek" (Ustrzyki Dolne). My skusiliśmy się m.in. na klusz łemkowski, pierogi podsmażane z serem i kaszą, placki po bieszczadzku z mięskiem w sosie, oscypki z sosem żurawinowym oraz szarlotkę z lodami, bitą śmietaną i czekoladą. Wszystko pyszne!:)

Pasjonatom legend polecamy "Księgę legend i opowieści bieszczadzkich" pana Andrzeja Potockiego. Poza tym, skusiliśmy się na pocztówki z pięknymi widokami. Więcej postanowiliśmy nie przywozić, żeby mieć pretekst do powrotu w tamte rejony :D

atrakcje

Niewątpliwą atrakcją Bieszczadów jest kolejka bieszczadzka: http://www.kolejka.bieszczady.pl/. Poza tym, można skusić się na lot szybowcem, naukę jazdy konnej i wiele innych, ciekawych form rozrywki opisanych w przewodniku bądź zasłyszanych w informacji turystycznej.

Autor: muzzlie-travel
Sklep online
LOT daje zniżki na Facebooku
Kiedy: do 09.06.12
Cena: minus 10%
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
POLSKA

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Aby poznać swój kraj
  • Krajobrazy
  • Architektura
  • Zabytki
  • Kuchnia
  • Kultura

Kiedy jechać

Od maja do października

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line