Ameryka Południowa- to hasło rozpromieniło moje monotonne życie od momentu kiedy naprawdę uwierzyłem że tam dotrę.
10.07.2008
LIMA
Rano poszliśmy do biura turystycznego i analizując nasz mocno napięty harmonogram dajemy się naciągnąć na ciężką kasę organizując wszystkie wyprawy, przerzuty, wycieczki w Peru w tym własnie biurze.
Po południu poznaliśmy Berniego, dziwny człek-Holender który nie mówi po holendersku, biegle po angielsku, dobrze po hiszpańsku,odpala jednego papierosa od drugiego i jest na utrzymaniu mamy w wieku 35 lat. Po chwili okazuje się, że tuż obok jest Grobowiec dawnej cywilizacji ludu z przed kilkuset lat "Huaca Puclliana" (patrz zdjęcie)więc Berni nas tam zabrał. Przepiękny grobowiec ,który dzięki niesamowitej inteligencji ówczesnych tubylców przetrwał do dziś.
Następnego dnia jedziemy do Huaraz i po dniu aklimatyzacji wyruszamy na czterodniową wyprawę Llanguaco-Santa Cruz w paśmie Cordyliera Blanca na terenie Parku Narodowego Huascaran.
PARQUE NACIONAL HUASCARAN
Zaczęliśmy w południe na wysokości około 3300 n.p.m.Carlos podnajął jakiegoś młodego indianina, który razem z osłem niósł większość naszego ekwipunku(patrz zdjęcie). Pięknie pofałdowane zewsząd widoczne Andy, wszechobecne wodospady zapierają dech w piersiach. Około godziny 16:00 kończymy na wysokości 3700 m.n.p.m .Podczas rozbijania namiotu dopada nas ból głowy. Ból głowy po serii błędnych diagnoz okazał się jednak pospolitą na takich alturach chorobą wysokociową. I zaczęły się herbatki z liści koki, czekoladki, niestety na próżno. Po chwili zaczął padać deszcz i jak się później okazało miał przestać dobiero jak opuścimy góry. Kolacja skończyła się o 18:00 i skoro padało poszliśmy spać do naszego super lekkiego, jednopowłokowego, dwuosobowego namiotu. Marek zasnął od razu a ja dopiero teraz poczułem w bezruchu skutki choroby wysokościowej jako coraz bardziej intensywny ból i co gorsza super lekki jednopowłokowy namiot zaczął bardzo skutecznie przeciekać.Kapało mi na głowę, a to co nie wylądowało na głowie spływało po ściankach namiotu tworząc kałuże u jego podnóża. W efekcie skończyło się to nieprzespaną nocą. Na całe szczęście wziąłem ze sobą mój nudny bestseller z Polski o nazwie "Szkarłatna Szkatuła" Nudny bo nudny ale książka ta miała mnie ratować przez kolejne dwa miesiące podczas nieprzespanych nocy.Marek oczywiście spał jak niedźwiedź czego strasznie mu zazdrościłem.
Kolejny dzień to bardzo ciężki trekking w nieprzerwanym deszczu. Do zrobienia było podejsie 1000m w pionie. Carlos tak nas pogonił że 200 m przed wierzchołkiem chciałem z wycieńczenia rzucić się w przepaść. Broczyliśmy w topniejącym śniegu, moja kapa przeciwdoeszczowa była ciągle przydeptywana, ślisko, zimno...jednym słowem koszmar. Jednak dotarliśmy na szczyt Punta Union 4750 N.P.M w śniegu po kolana i wykończeni dokonanym wysiłkiem. Widoczność zerowa ponieważ jesteśmy w chmurach. Nagle zaczyna rozbrzmiewać potężny huk który jeszcze bardziej się nasila. W pierwszej chwili myślę o jakimś wybuchu, ale później zdaje sobie sprawę przerażony że jest to lawina skalna a ja nie wiem gdzie ona jest bo nic nie widzę będąc w chmurach. Jestem przerażony ale zarazem przepełniony taką ilością adrenaliny że gdy hałas ucicha czuje się jakbym uniknął śmierci jednoczęsnie ogromnie podekscytowany niebywałym zjawiskiem które właśnie mnie spotkało(kolejnego dnia na szlaku przechodziliśmy przez skutki tych lawin). Nagle stajemy, Carlos mówi że musimy poczekać ponieważ osły nie mogą wspiąć się po śliskim szlaku. Średnio nam to pasowało gdyż dookoła zima w pełnej krasie. Czekamy pół godziny, osły są już blisko szczytu a ja patrzę na starego indianina który pomaga wciągnać osła w pewnego rodzaju klapeczkach-japoneczkach domowej roboty w temperaturze mocno poniżej zera brocząc w śniegu - niebywałe.
W nocy powtórka z rozrywki czyli deszcz, choroba wysokościowa i brak snu ciąg dalszy połączone z przeziębieniem więc jesteśmy tak rozdrażnieni że nie odzywamy się z Markiem do siebie. Przy kolacji decydujemy się na skrócenie wycieczki do 3 dni.
Kolejnego dnia schodzimy. Od wysokości 3 000m.n.p.m. robi się przepiękna pogoda, choroba wysokościowa przestaje działać a widoki rekompensują nam wszystkie trudy 3-dniowego trekkingu.
Do Huaraz wracamy samochodem osobowym po zboczu takiej stromej góry że adrenalina sięga zenitu ale po pół godziny ekstremalnie niebezpiecznej jazdy zaufałem kierowcy i mogłem rozejrzeć się dookoła. Napawałem się z dumą widkiem Pasma Cordiliera Negra w pełnej okazałości z wysokości 3 tys. m.n.p.m.(patrz zdjęcie)
Następnego dnia wracamy do Limy i rano od razu jedziemy niższej klasy autobusem do Pisco do Parque Nacional Paracas czyli na Islas Ballestas. W autobusie tuż przed Pisco wychodzący tubylec ociera się o mój rzekomo wystający bark poza linię krzeseł no i wypada mu kilka monet. Zbiegiem okoliczności pod moje nogi więc bardzo nerwowo szuka ich własnie tam i oczywiście blokuje tym samym całą kolejkę wysiadających. Po krótkiej chwili stwierdza że w ten sposób nie znajdzie ,więc wypycha mnie na korytarz blokując mnie od frontu a od tyłu jego kolega z gracją mnie skubie. Po opuszczeniu autobusu zdaję sobie sprawę że czytałem wiele przestróg na zasadzie: "nie daj się nikomu dotykać" więc sprawdzam kieszenie i robię się czerwony bo nie mam aparatu fotograficznego wraz z cennymi zdjęciami. Już było wiadomo że ten dzień nie będzie należał do udanych.
Parque Nacional Paracas
W styczniu, lutym i w większości marca w Peru panuje pora deszczowa co oznacza że w górach pada bez przerwy. Nie łudźcie się że może dzisiaj nie będzie padać-pada zawsze. Jedyny plus jest taki że jest mnóstwo wodospadów natomiast wszystkie góry są w chmurach i Wy oczywiście też, więc nic nie widać. W dżungli pada niezależnie od pory więc nie jest to taki ogromny problem. W porze suchej jest bardzo mało wody w dżungli więc ciężko się przemieszczać po rzekach.
W Peru transport lokalny i miejski odbywa się małymi busikami które są własnością prywatną.Bus'ik nie posiada bagażnika wewnętrznego natomiast posiada bagażnik na dachu. Personel bus'ika to kierwca który tylko jedzie no i naganiacz. Naganiacz w obszarze zaludnionym lub widząc jakąkolwiek żywą duszę zatrzymuje się i wypowiada nazwę docelowej lokalizacji z prędkością 20 słów na sekundę patrząc bepośrednio na potencjalnego klienta , toteż ja nigdy nie wiedziałem co oni mówią. Bus'ik jest taki niski że naganiacz mimo ich niskiego wzrostu stoi cały czas schylony tak że aż sam widok boli....no czasem jak już nie daje rady wychyla się przez okno łapiąc komary i chrząszcze między zęby. Opłatę pobiera wtedy gdy ma wolną chwilkę i zawsze pamięta od kogo i ile skasował. Opłaty są można powiedzieć symboliczne.
MACHU PICCHU
Władze Parku Machu Picchu dokonały w ostatnich czasach mnóstwo restrykcji. Na Szlak Inków może wejść dziennie 500 osób(nie dotyczy wjazdów jednodniowych) łącznie z tragarzami i przewodnikami(średnio na jednego turystę przypada jeden tragarz). Na Szlak Inków nie można wejść samemu, trzeba wejść z licencjonowanym przewodnikiem co oznacza wykupienie wycieczki. W sezonie (w porze suchej-czerwiec,lipiec, sierpień)obłożenie turystami jest ogromne więc rezerwacja powinna być przynajmniej 2-3 miesiące wcześniej. W porze deszczowej wystarczy tydzień z tym że trekking odbywa się w nieustannym deszczu.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Lima Waluta: nowy sol (PEN), w obiegu także dolar amerykański Języki urzędowe: hiszpański, keczua Inne: ajmara
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

