okazje

Ameryka Południowa- to hasło rozpromieniło moje monotonne życie od momentu kiedy naprawdę uwierzyłem że tam dotrę.

10.07.2008

 

LIMA

Przeczytaj koniecznie: Machu Picchu – ciekawostki z ...
Samochodem wyruszyliśmy z Poznania do Berlina, stamtąd samolotem do Madrytu i morderczy głodowy lot do Limy. Na lotnisku byliśmy około 18:00 11.01.2007 lokalnego czasu, zapadał mrok. Byłem za tym aby nie bawić się w oszczędzanie po zmroku w 9 milionowej stolicy pełnej rabusiów i kieszonkowców, jednak nim zdąrzyliśmy się zorientować jakiś nagabujący turystów mówiący po angielsku Peruwiańczyk namówił nas na taksówkę razem z hotelem w bezpiecznej dzielnicy Miraflores. Okazało się że jest przedstawicielem biura turystycznego i następnego dnia mieliśmy tam dotrzeć. Podróż taksówką była pierwszym egzotycznym przeżyciem w Ameryce południowej. Straszny upał okna pootwierane w sammochodzie i nieustanny dźwięk klaksonów, który po kwadransie okazał się jedynym uniwersalnym znakiem w prawie drogowym, który reprezentował wszystkie ostrzeżenia, kierunkowskazy, propozycje podwózki itd. Kierowca jak dowiedział się skąd jesteśmy od razu wymienił słynnego polskiego piłkarza Grzegorza Lato, który to strzelił jego krajanom rówieśnikom bramkę w mistrzostwach świata wiele lat temu.

Rano poszliśmy do biura turystycznego i analizując nasz mocno napięty harmonogram dajemy się naciągnąć na ciężką kasę organizując wszystkie wyprawy, przerzuty, wycieczki w Peru w tym własnie biurze.

Po południu poznaliśmy Berniego, dziwny człek-Holender który nie mówi po holendersku, biegle po angielsku, dobrze po hiszpańsku,odpala jednego papierosa od drugiego i jest na utrzymaniu mamy w wieku 35 lat. Po chwili okazuje się, że tuż obok jest Grobowiec dawnej cywilizacji ludu z przed kilkuset lat "Huaca Puclliana" (patrz zdjęcie)więc Berni nas tam zabrał. Przepiękny grobowiec ,który dzięki niesamowitej inteligencji ówczesnych tubylców przetrwał do dziś.

Następnego dnia jedziemy do Huaraz i po dniu aklimatyzacji wyruszamy na czterodniową wyprawę Llanguaco-Santa Cruz w paśmie Cordyliera Blanca na terenie Parku Narodowego Huascaran.

PARQUE NACIONAL HUASCARAN

Przeczytaj koniecznie: Czarnogóra: Wyprawa na Bałkany - plaże, góry i kajaki
Odbiera nas przewodnik o imieniu Carlos, jedziemy taksówką na dworzec autobusowy malutkich bus'ików (patrz piktogram), a tam nasz bagaż ląduje na dachu i ruszamy. Ja ściśnięty ale na fotelu, Marek wybrał pozornie świetne miejsce na skrzynce drewnianej z luzem na nogi. Jedziemy dwie godziny, mnie już boli strasznie tyłek ale patrzę na Marka i okazuje się że jego pupa w styku z teraz już strasznie twardą skrzynką wywołuje u niego bardzo ciekawą minę tzw . srający kot na pustyni. Nagle zatrzymujemy się, pytam czy to już tu? Przewodnik mówi to tylko granica Parku i jeszcze mamy 3 godziny jazdy. Jednak gdy jedziemy już po samym Parku (w porze deszczowej oczywiście-Patrz piktogram) widzimy całe mnóstwo przepięknych gór i soczystych wodospadów, że zapominamy o bolących tyłkach P.s. Pora deszczowa będzie miała jeszcze dać nam się we znaki i to już niedługo.

Zaczęliśmy w południe na wysokości około 3300 n.p.m.Carlos podnajął jakiegoś młodego indianina, który razem z osłem niósł większość naszego ekwipunku(patrz zdjęcie). Pięknie pofałdowane zewsząd widoczne Andy, wszechobecne wodospady zapierają dech w piersiach. Około godziny 16:00 kończymy na wysokości 3700 m.n.p.m .Podczas rozbijania namiotu dopada nas ból głowy. Ból głowy po serii błędnych diagnoz okazał się jednak pospolitą na takich alturach chorobą wysokociową. I zaczęły się herbatki z liści koki, czekoladki, niestety na próżno. Po chwili zaczął padać deszcz i jak się później okazało miał przestać dobiero jak opuścimy góry. Kolacja skończyła się o 18:00 i skoro padało poszliśmy spać do naszego super lekkiego, jednopowłokowego, dwuosobowego namiotu. Marek zasnął od razu a ja dopiero teraz poczułem w bezruchu skutki choroby wysokościowej jako coraz bardziej intensywny ból i co gorsza super lekki jednopowłokowy namiot zaczął bardzo skutecznie przeciekać.Kapało mi na głowę, a to co nie wylądowało na głowie spływało po ściankach namiotu tworząc kałuże u jego podnóża. W efekcie skończyło się to nieprzespaną nocą. Na całe szczęście wziąłem ze sobą mój nudny bestseller z Polski o nazwie "Szkarłatna Szkatuła" Nudny bo nudny ale książka ta miała mnie ratować przez kolejne dwa miesiące podczas nieprzespanych nocy.Marek oczywiście spał jak niedźwiedź czego strasznie mu zazdrościłem.

Kolejny dzień to bardzo ciężki trekking w nieprzerwanym deszczu. Do zrobienia było podejsie 1000m w pionie. Carlos tak nas pogonił że 200 m przed wierzchołkiem chciałem z wycieńczenia rzucić się w przepaść. Broczyliśmy w topniejącym śniegu, moja kapa przeciwdoeszczowa była ciągle przydeptywana, ślisko, zimno...jednym słowem koszmar. Jednak dotarliśmy na szczyt Punta Union 4750 N.P.M w śniegu po kolana i wykończeni dokonanym wysiłkiem. Widoczność zerowa ponieważ jesteśmy w chmurach. Nagle zaczyna rozbrzmiewać potężny huk który jeszcze bardziej się nasila. W pierwszej chwili myślę o jakimś wybuchu, ale później zdaje sobie sprawę przerażony że jest to lawina skalna a ja nie wiem gdzie ona jest bo nic nie widzę będąc w chmurach. Jestem przerażony ale zarazem przepełniony taką ilością adrenaliny że gdy hałas ucicha czuje się jakbym uniknął śmierci jednoczęsnie ogromnie podekscytowany niebywałym zjawiskiem które właśnie mnie spotkało(kolejnego dnia na szlaku przechodziliśmy przez skutki tych lawin). Nagle stajemy, Carlos mówi że musimy poczekać ponieważ osły nie mogą wspiąć się po śliskim szlaku. Średnio nam to pasowało gdyż dookoła zima w pełnej krasie. Czekamy pół godziny, osły są już blisko szczytu a ja patrzę na starego indianina który pomaga wciągnać osła w pewnego rodzaju klapeczkach-japoneczkach domowej roboty w temperaturze mocno poniżej zera brocząc w śniegu - niebywałe.

W nocy powtórka z rozrywki czyli deszcz, choroba wysokościowa i brak snu ciąg dalszy połączone z przeziębieniem więc jesteśmy tak rozdrażnieni że nie odzywamy się z Markiem do siebie. Przy kolacji decydujemy się na skrócenie wycieczki do 3 dni.

Kolejnego dnia schodzimy. Od wysokości 3 000m.n.p.m. robi się przepiękna pogoda, choroba wysokościowa przestaje działać a widoki rekompensują nam wszystkie trudy 3-dniowego trekkingu.

Do Huaraz wracamy samochodem osobowym po zboczu takiej stromej góry że adrenalina sięga zenitu ale po pół godziny ekstremalnie niebezpiecznej jazdy zaufałem kierowcy i mogłem rozejrzeć się dookoła. Napawałem się z dumą widkiem Pasma Cordiliera Negra w pełnej okazałości z wysokości 3 tys. m.n.p.m.(patrz zdjęcie)

Następnego dnia wracamy do Limy i rano od razu jedziemy niższej klasy autobusem do Pisco do Parque Nacional Paracas czyli na Islas Ballestas. W autobusie tuż przed Pisco wychodzący tubylec ociera się o mój rzekomo wystający bark poza linię krzeseł no i wypada mu kilka monet. Zbiegiem okoliczności pod moje nogi więc bardzo nerwowo szuka ich własnie tam i oczywiście blokuje tym samym całą kolejkę wysiadających. Po krótkiej chwili stwierdza że w ten sposób nie znajdzie ,więc wypycha mnie na korytarz blokując mnie od frontu a od tyłu jego kolega z gracją mnie skubie. Po opuszczeniu autobusu zdaję sobie sprawę że czytałem wiele przestróg na zasadzie: "nie daj się nikomu dotykać" więc sprawdzam kieszenie i robię się czerwony bo nie mam aparatu fotograficznego wraz z cennymi zdjęciami. Już było wiadomo że ten dzień nie będzie należał do udanych.

Parque Nacional Paracas

info

W styczniu, lutym i w większości marca w Peru panuje pora deszczowa co oznacza że w górach pada bez przerwy. Nie łudźcie się że może dzisiaj nie będzie padać-pada zawsze. Jedyny plus jest taki że jest mnóstwo wodospadów natomiast wszystkie góry są w chmurach i Wy oczywiście też, więc nic nie widać. W dżungli pada niezależnie od pory więc nie jest to taki ogromny problem. W porze suchej jest bardzo mało wody w dżungli więc ciężko się przemieszczać po rzekach.

transport

W Peru transport lokalny i miejski odbywa się małymi busikami które są własnością prywatną.Bus'ik nie posiada bagażnika wewnętrznego natomiast posiada bagażnik na dachu. Personel bus'ika to kierwca który tylko jedzie no i naganiacz. Naganiacz w obszarze zaludnionym lub widząc jakąkolwiek żywą duszę zatrzymuje się i wypowiada nazwę docelowej lokalizacji z prędkością 20 słów na sekundę patrząc bepośrednio na potencjalnego klienta , toteż ja nigdy nie wiedziałem co oni mówią. Bus'ik jest taki niski że naganiacz mimo ich niskiego wzrostu stoi cały czas schylony tak że aż sam widok boli....no czasem jak już nie daje rady wychyla się przez okno łapiąc komary i chrząszcze między zęby. Opłatę pobiera wtedy gdy ma wolną chwilkę i zawsze pamięta od kogo i ile skasował. Opłaty są można powiedzieć symboliczne.

warto wiedzieć

MACHU PICCHU

Władze Parku Machu Picchu dokonały w ostatnich czasach mnóstwo restrykcji. Na Szlak Inków może wejść dziennie 500 osób(nie dotyczy wjazdów jednodniowych) łącznie z tragarzami i przewodnikami(średnio na jednego turystę przypada jeden tragarz). Na Szlak Inków nie można wejść samemu, trzeba wejść z licencjonowanym przewodnikiem co oznacza wykupienie wycieczki. W sezonie (w porze suchej-czerwiec,lipiec, sierpień)obłożenie turystami jest ogromne więc rezerwacja powinna być przynajmniej 2-3 miesiące wcześniej. W porze deszczowej wystarczy tydzień z tym że trekking odbywa się w nieustannym deszczu.

atrakcje
  • akwedukty z Nazca- akwedukty istniejące 1800 lat, gdzie do dziś suche miasto Nazca jest zasilane poprzez akwedukty w wodę spływającą z gór i tylko dzięki nim miasto wciąż egzystuje. Warto dodać że akwedukty są tak skonstruwane iż są odporne na nawiedzane w tym rejonie częste ruchy sejsmiczne ponadto mają bardzo dobrze rozbudowaną sieć korytarzy mającą na celu utrzymanie drożności akweduktów (patrz zdjęcie)
  • Fabrykę produkcji złota - dziw bierzę ale okazuję się że w Peru złoto jest cały czas wyrabiane ręcznie lub jak kto woli nożnie. Indianie w górach wiedzą które skały mają w sobie domieszkę złota i w skrócie mówiąc rozkruszają skały na pył a następnie ekstrahują złoto za pomocą rtęci.(Patrz zdjęcie). Praktyka bardzo nie ekologiczna ponieważ rtęć spływa do wód gruntowych.
  • 1 2 3 >
    Autor: Greg
    Sklep online
    Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
    Kiedy: do 30.06.12
    Cena: 304 zł
    Więcej promocji

    Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

    Zobacz inne konkursy
    PERU

    Stolica: Lima Waluta: nowy sol (PEN), w obiegu także dolar amerykański Języki urzędowe: hiszpański, keczua Inne: ajmara

    Lokalny czas

    GMT+1

    Niezbędne informacje

    więcej

    CZYTAJCIE NAS

    Wideo

    Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

    Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

    Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

    158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

    Wywiad z Rafałem Milachem ...

    Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

    Wywiad z Rafałem Milachem

    Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

    Samochodem po Europie - ...

    Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

    2 lata w podróży ...

    158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

    PODRÓZE

    Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

    więcej
    W serwisie:
    Kierunki
    Aktualności
    Wasze Wyprawy
    Forum
    Poradnik
    Kuchnie Świata
    Murator S.A:
    O wydawnictwie
    Kontakt do serwisu podroze.pl
    Redakcja miesięcznika Podróże
    Reklama
    Licencje
    Regulamin serwisu
    Sklep on line
    Serwisy internetowe:
    Dom i ogród:
    Muratordom.pl
    Forum.muratordom.pl
    Projekty.muratordom.pl
    Muratorfinanse.pl
    Urzadzamy.pl
    Wymarzonyogrod.pl
    Muratordom.com.ua
    Architektura i budownictwo:
    Muratorplus.pl
    Architektura.muratorplus.pl
    Tuznajdziesz.pl
    Hobby i wypoczynek:
    Podroze.pl
    Zagle.com.pl
    Poltrip.pl
    Zdrowie i rodzina:
    Poradnikzdrowie.pl
    Dlarodzinki.pl
    Dzieckozakupy.pl
    www.Mjakmama24.pl
    Rolnictwo:
    Rolnictwoonline.pl
    Wideo:
    Jestem.pl
    Porady:
    Mowimyjak.pl
    Rozrywka informacje:
    Se.pl
    Seusa.info
    Eska.pl
    Eskarock.pl
    Voxfm.pl
    Radiowawa.pl
    Fabrykamuzy.pl
    Gwizdek24.pl
    Superauto24.pl
    Zakupy:
    Zakupy.muratordom.pl
    Zakupy.urzadzamy.pl
    Zakupy.wymarzonyogrod.pl
    Zakupy.poradnikzdrowie.pl
    Zakupy.zagle.com.pl
    Supertanio.pl
    Wgrupiekupie.pl
    Sklep on line
    Miesięcznik:
    Murator
    Dobre wnętrze
    M jak mieszkanie
    Moje mieszkanie
    Podróże
    Żagle
    Zbuduj dom
    Architektura
    Zdrowie
    M jak mama
    Sklep on line