MALI

Mali: Błękitni ludzie pustyni

Piotr Trybalski, 19.01.2011

Tauregowie

fot.: Istock

Tauregowie
Nie wiadomo, skąd pochodzą, jak i dlaczego pojawili się na pustyni. Być może z Maroka albo z północnej Libii. A może, jak wszystkie ludy berberyjskie, wywodzą się wprost od Kanaana, wnuka Noego. Palestyńskie czy perskie korzenie tłumaczyłyby jaśniejszy kolor skóry i semickie elementy języka, a zamiłowanie do hodowli wielbłądów i kóz – beduińskie pochodzenie. Potrafią przetrwać tam, gdzie inni widzą tylko śmierć – pośród rozżarzonych piasków Sahary.

To prawdopodobnie sudańscy Beduini zepchnęli Tuaregów na piaski Sahary i tym samym dali początek hermetycznej kaście pustynnej szlachty. Arabowie nazywają ich Tuaregami, sami mówią o sobie Kel Tamasheq – mówiący językiem tamaszek lub po prostu wolni ludzie. Bo właśnie wolność i niezależność ukochali sobie najbardziej. Dlatego ich królestwo sięga tam, gdzie kończą się piaski pustyni i pastwiska sahelu. Nic sobie nie robią z granic Libii, Algierii, Mali czy Nigru. Od ponad tysiąca lat przemierzają Saharę – z zachodu na wschód. To prawdopodobnie sudańscy Beduini zepchnęli Tuaregów na piaski Sahary i tym samym dali początek hermetycznej kaście pustynnej szlachty. Arabowie nazywają ich Tuaregami, sami mówią o sobie Kel Tamasheq – mówiący językiem tamaszek lub po prostu wolni ludzie. Bo właśnie wolność i niezależność ukochali sobie najbardziej. Dlatego ich królestwo sięga tam, gdzie kończą się piaski pustyni i pastwiska sahelu. Nic sobie nie robią z granic Libii, Algierii, Mali czy Nigru. Od ponad tysiąca lat przemierzają Saharę – z zachodu wschód, z północy na południe. O jasnej karnacji, prostych włosach i wysokim wzroście, z zawiązanymi na głowie i szyi turbanami w kolorze indygo ani trochę nie przypominają czarnoskórych mieszkańców północnej czy środkowej Afryki.

NA TEMAT:

WIELBŁĄD PONAD WSZYSTKO

W XIV w. Tuaregowie przeszli na islam, ale ich obyczaje różnią się od wyznawców tej religii. Kobiety mają bardzo wysoki status społeczny, a mężczyźni zasłaniają twarz. Legenda tuareska opowiada, że właśnie kobieta – Tin Honan – była siłą sprawczą, która zjednoczyła dawno temu tuareskie rody. Nigdy nie mieli własnego państwa. Największe znaczenie ma dla nich rodzina, stada wielbłądów i kóz. Rodziny tworzą klany – taousit – dowodzone przez amrara, zaś klany tel – konfederację dowodzoną przez amenokala. Przez lata zmonopolizowali transport towarów na Saharze. Zresztą nie mieli konkurencji, bo to, co potrafili robić, do dziś wprawia w osłupienie. Tylko Tuareg miał na tyle odwagi, by w krytycznej sytuacji przeciąć żyłę swojego wielbłąda i pić jego krew, a kiedy było całkiem beznadziejnie, po prostu przywiązać się do niego i liczyć, że instynkt samozachowawczy zwierzęcia wybawi ich obydwu z kłopotów. Wielbłąd może przejść bez przerwy nawet 300 km i nie pić 10 dni. Gdyby nie wielbłądy, rozrzucona po Saharze społeczność Tuaregów w ogóle nie miałaby szansy zaistnieć, dlatego zwierzęta te cieszą się szczególnym szacunkiem i są czymś więcej niż tylko środkiem transportu. Przy każdej rodzinnej uroczystości, ślubie czy pogrzebie ktoś wielbłąda dostaje, a ktoś inny go daruje. Dobra żona może kosztować nawet 10 wielbłądów.

PUSTYNNY SUPERMARKET

Handel to prawdziwy żywioł Tuaregów.Przez blisko 2 tys. lat kontrolowali obrót towarów pomiędzy wybrzeżem Morza Śródziemnego a Sahelem. Tkaniny z Północnej Afryki i Sudanu, a nawet z Europy, proso i daktyle znad Nilu, broń, skóry, drewno, miedziane garnki, herbata, tytoń… Wszystko to stanowiło niezbędny element funkcjonowania tuareskiej społeczności. I niestety sporo kosztowało, a że uprawą się brzydzili, nie pozostawało im nic innego jak wymiana importowanych towarów na wielbłądy, kozy oraz sól. Eksploatowana na środku pustyni wprost z prehistorycznych jezior transportowana była na grzbietach czarnoskórych niewolników i wielbłądów w postaci 60-kilogramowych tafli. Karawany dromaderów wciąż docierają do portów przeładunkowych w Timbuktu czy Mopti na Nigrze. Sól – złoto pustyni – w tropikach jest najcenniejsza. Za jedną miarkę soli można było dostać 20 miarek zboża. Budzący strach Tuaregowie specjalizowali się też w handlu ludźmi. Czarnoskórych mieszkańców Afryki porywali i zamieniali na potrzebne im przedmioty. Część czarnoskórych pozostawała w tuareskich obozowiskach, przekształcając się w kastę służących – niewolników, plemię Bella. Tuaregowie przyłożyli też rękę do handlu niewolnikami z okupującymi Afrykę Portugalczykami czy Francuzami. Niewolnictwo zniesiono tu dopiero w połowie XIX w., ale jeszcze w latach 80. XX w. trzeba było specjalnych zakazów i wysokich kar, aby zabronić Tuaregom posiadania niewolników. Mimo to do dziś grupy byłych niewolników dobrowolnie trzymają się tuareskich osad.

PUSTYNNA REWOLUCJA

Tuaregowie powstali zbrojnie, prawie równocześnie z pierwszymi oznakami demokratyzacji tej części Afryki. Kiedy w 1960 r. Mali ogłosiło niepodległość, dawni czarnoskórzy niewolnicy z dnia na dzień zaczęli rządzić obszarami należącymi do Tuaregów. I jak to w życiu bywa, poszło oczywiście o pieniądze, które – chociaż liche – szły wszędzie, tylko nie na ziemie zajmowane przez Tuaregów. Kielich goryczy przelały serie suchych lat i ciągłe spychanie tuareskich stad na bezużyteczne tereny. Zamieszki, walki i krwawe zamachy na wojskowych i cywili trwały aż do końca lat 90. Zawarty 27 marca 1996 r. w Timbuktu pokój uspokoił sytuację w regionie na niewiele ponad dekadę. W lutym 2007 r. w północnym Nigrze wybuchła druga tuareska rewolucja. Oficjalnie jak zwykle poszło o pieniądze, złoża uranu i niespełnione obietnice rządu. Mniej oficjalnie mówi się, że rewolucje będą wybuchać, dopóki na Saharze będzie żył ostatni Tuareg. Bo ten nigdy nie pogodzi się z tym, że ktoś nim rządzi.

  • 1
  • 2
Świątynie Delhi
Wyprawa tygodnia Świątynie Delhi

Dojście z parkingu do bramy okalającej Świątynię Lotosu to sztuka wymagająca umiejętności poruszania się slalomem. Co rusz na naszej drodze staje natrętny handlarz pamiątkowego badziewia. Wyminie się jednego, to obskakuje nas dwóch kolejnych.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.