POLSKA

Zagubione wioski wśród największych jezior w Polsce. Wyprawa w głąb Puszczy Piskiej

Joanna Szyndler, 23.07.2014

Jeziora w Polsce: Śniardwy

fot.: Itmejust, shutterstock.com

Jeziora w Polsce: Śniardwy
Wyludnione i zrabowane po 1945 roku wioski w Puszczy Piskiej porosły drzewa. Z zarośli wystają fundamenty domów i cmentarne krzyże z czasów, gdy wśród największych jezior w Polsce słychać było oprócz Polaków jeszcze Niemców i Rosjan. Zwiedzanie mazurskich wiosek to międzykulturowa podróż wehikułem czasu.

Na rozgrzanym piecu kaflowym w Kadzidłowie wygrzewa się szaro-bury kot. Ukradkiem wślizgnął się do naszego domu i ani myśli o wychodzeniu. Mruczy teraz jak szalony, nie dając zmrużyć oka. Nie mamy jednak serca go wyrzucić – za oknem pogoda pod psem.

Latem największe jeziora w Polsce toną w turystach. – Po Mazurach pływają całe miasta. Na raz na jeziorach potrafi znaleźć się nawet 40 tys. osób - mówi Jerzy Kubaszewski z redakcji magazynu „Żagle”. - Południowe Mazury są jednak dużo spokojniejsze, zalesione i mniej zurbanizowane - przyznaje. To tereny Puszczy Piskiej i w dużym stopniu pokrywającego się z nią Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Tutaj część terenów zamknięto dla żeglarzy, jak np. jezioro Łuknajno – ostoję łabędzia niemego. Ptaki obserwować można jedynie z wież widokowych wokół zbiornika. Na innych jeziorach wprowadzono ograniczenia, np. strefę ciszy na Nidzkim czy w niektórych zatokach Bełdan.

NA TEMAT:

Zagubione mazurskie wioski

Prześladowani przez Rosjan staroobrzędowcy, musieli uciekać ze swoich rodzinnych miejscowości, chroniąc się m.in. w mazurskiej puszczy. Dorzucili swój kamyk do i tak niejednolitego kulturowo regionu. Bo kim właściwie jest Mazur? „Ma polskie pochodzenie i zwyczaje, niemieckie tradycje, mówi po polsku, pismo ma niemieckie, słowiańską religijność, ewangelickie wyznanie, imię ma polskie, nazwisko niemieckie”, czytam w jednej z izb XIX-wiecznej mazurskiej chaty z podcieniami, którą państwo Wyrobcowie przenieśli z Warnowa. Drewniany dom odrestaurowali i stworzyli wewnątrz prywatne muzeum ludowe. Zobaczyć tu można jak wyposażona była XIX-wieczna izba, jakie noszono stroje, jak wyglądała wiejska szkoła, z jakich elementarzy się uczono.

- O, das ist leżanka!, zdarza mi się usłyszeć od odwiedzających nas Niemców. Większość z nich nie jest nawet świadoma językowych naleciałości z polskiego - mówi pani Danuta Wyrobiec. Eksponaty małżeństwo gromadziło przez lata, zbierali je po okolicznych gospodarstwach, kupowali od nauczycieli, zdarzało się, że ktoś sam przyniósł im stary, niepotrzebny sprzęt. Chcą zachować mazurską tradycję i kulturę. - Bo z wielu mazurskich wiosek pozostały już tylko nazwy! - mówi pan Krzysztof.

Mazurski Park Narodowy?

Korzystając ze starych niemieckich map, Krzysztof Wyrobiec szuka zagubionych po Puszczy Piskiej wiosek. Czasem udaje mu się odnaleźć fundamenty domów, opuszczone cmentarze, schody prowadzące do nieba. - Najtragiczniejszy dla tych ziem był rok 1945, gdy przesiedlani mieszkańcy zmuszeni byli zostawić swoje domostwa. Całe obszary zostały wyludnione, a dobytek stał się cennym łupem dla grasujących po okolicach band – opowiada.

Działając w Stowarzyszeniu na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”, Wyrobcowie pragną stworzyć szlak zagubionych wiosek Puszczy Piskiej. Na tym ich inicjatywy jednak się nie kończą. Chcą także ratować charakterystyczne dla mazurskiego krajobrazu przydrożne aleje, zdecydowanie wypowiadają się za utworzeniem Mazurskiego Parku Narodowego. I ta kwestia jest tutaj najbardziej sporna.

- Park Narodowy to jedyna forma pełnej ochrony zarówno krajobrazu kulturowego, jak i przyrody - twierdzą Wyrobcowie. Żeglarze mówią stanowcze „nie” ograniczeniom, jakie park miałby nieść za sobą, mieszkańcy boją się zmian, a dyrektor Mazurskiego Parku Krajobrazowego, na pytanie czy jest za, czy przeciw, mówi: „nie wiem”.

- Rozmowa o Mazurskim Parku Narodowym to wróżenie z fusów i granie na emocjach, które trwa już 50 lat...

Atrakcje w Warszawie: Poniatówka
Zakopane atrakcje - Wielka Krokiew
Tatry / Tatrzańska Atlantyda
Rowerowe wspomnienia z Norwegii
Wyprawa tygodnia Rowerowe wspomnienia z Norwegii

Tydzień z rowerem w Norwegii był jedynym moim podróżniczym tygodniem, kiedy w ostatni dzień cieszyłam się, że wracam. Był jednak tygodniem magicznym, a rowerową Norwegię polecam każdemu, kto lubi kontakt z naturą i dwa kółka.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.