okazje

Z okien samolotu wygląda jak plastelinowy świat  ulepiony ręką dziecka – marzyciela. Szmaragdowa woda zderza się z jasnym jak lody waniliowe piaskiem i delikatnie opływa bajkowe pagórki, łagodząc ich kształty. Słońce i niebo sprawiają, że widok jest pastelowy. Z porannej mgły wyłania się Rio!

05.01.2012

Żadne zdjęcie, żaden film, żadna książka, żadna opowieść nie odda w pełni uroków tego wciśniętego między ułożone w esy-floresy morze i pogarbione granitowe wzgórza miasta. Żaden spór nie rozstrzygnie, czy najpiękniejszy widok na zatokę rozpościera się spod stóp monumentalnego Cristo Redentor na wzgórzu Corcovado, czy ze szczytu Pão de Açúcar. Żadna płyta nie udowodni wyższości samby nad bossa novą (lub odwrotnie) i żadna reklama nie przekona do tego, że to opalenizna z Copacabany, a nie Ipanemy ma najpiękniejszy kolor.

Z pewnością dlatego São Sebastião do Rio de Janeiro, Święty Sebastian Styczniowej Rzeki, bo taką pełną nazwę nosi dawna stolica Brazylii, nazywane jest A Cidade Maravilhosa, Cudownym Miastem.

Przeczytaj koniecznie: Rio de Janeiro: Plaże, karnawał ...

RAMIĘ MORZA I UKRYTA WODA

Mój pierwszy spacer po Rio rozpoczęłam nad zatoką Guanabara, zamkniętą dwoma fortami z XVIII i XIX wieku. Kiedy pierwsi mieszkańcy Starego Kontynentu (Portugalczyk Gaspar de Lemos lub Wenecjanin Amerigo Vespucci – do dziś nie rozstrzygnięto sporu) dotarli tu 1 stycznia 1502 roku, sądzili, że wpłynęli do ujścia rzeki. Nie pomyliliby się, gdyby wiedzieli, że indiańska nazwa tego akwenu to Ramię Morza. Na pewno nie pomylił się Karol Darwin, twierdząc, że Guanabara przewyższa swą świetnością wszystko, co Europejczycy widzieli w swoich krajach.

Przechadzkę jej brzegiem można urozmaicić wycieczką statkiem do położonego po drugiej stronie zatoki miasteczka Niterói. Ukryta Woda, bo takie znaczenie miała w języku tupi-guarani jego nazwa, jest kolejnym doskonałym punktem widokowym, a Praia Itaipú śmiało może konkurować z plażami Rio.

Tropikalny las porastający część miasta kontrastuje z Muzeum de Arte Contemporânea, budynkiem, w którym mieści się Muzeum Sztuki Współczesnej, przypominającym statek kosmiczny. Autorem projektu jest Oscar Niemeyer, jeden z twórców Brasilii, do której w 1960 roku przeniesiono stolicę kraju z Rio de Janeiro. Ja wybrałam się na Ilha de Paquetá, jedną z 84 wysp Guanabary. Mimo iż jest największa, panuje na niej spokój i sielska atmosfera, być może dlatego, że dominującym środkiem transportu są tam rowery, a ruch samochodowy, służący wyłącznie do obsługi przybywających, ograniczono do minimum.

Na Ilha de Paquetá najlepiej pojechać po południu i zaczekać na zachód słońca. Niebo przybiera wówczas pomarańczowo-czerwone barwy, a okoliczne wyspy rzucają cień na gładką jak lustro taflę wody. Nigdzie indziej nie miałam tak silnego kosmicznego wrażenia.

CHLEB Z CUKRU I Z SERA

Zupełnie inaczej wygląda zmierzch na jednym z dwóch najważniejszych wzgórz Rio, Głowie Cukru. Widok spowity mgłą zdominowany jest przez różne odcienie błękitu, zieleni i szarości. Jest miękki i chłodny. Opasane wodą wzniesienia, nałożone jedno na drugie, wydają się nie mieć ani początku, ani końca. Całe Rio jak na dłoni: na pierwszym planie zatoki i plaże, za nimi góry, u których stóp piętrzą się poupychane budynki dzielnic Flamengo i Botafogo.

Wzrok zatrzymuje się na dłuższą chwilę na małym z tej odległości pomniku Chrystusa Zbawiciela i wzniesieniu, które sprawia wrażenie, jakby było oblepione różnokolorowymi pudełkami zapałek. To Rocinha, największa favela Ameryki Łacińskiej. Od 1912 roku na szczyt Głowy Cukru kursują przeszklone wagoniki kolejki linowej. Dwuetapowa podróż trwa zaledwie kilka minut, podczas których dostajemy się na wysokość 396 m n.p.m.

Zawsze zastanawiałam się, dlaczego to dwuczęściowe wzniesienie nazywa się, w tłumaczeniu dosłownym, nie „głowa”, lecz „chleb z cukru". Przy sporej dozie wyobraźni można skojarzyć niższe wzgórze z bochenkiem, ale… co z cukrem? Okazało się nazwa pochodzi od indiańskich słów Pau-na-Acuqua. I choć znaczą one „spiczasta, samotna, wysoka góra”, Portugalczycy fonetycznie skojarzyli je z Pão de Açúcar. Powiedziała mi to korpulentna carioca (cariocas to mieszkańcy Rio) sprzedająca pão de queijo, serowo-mączne chlebki wielkości mandarynki, najpopularniejszy brazylijski fast food.

1 2 >
Autor: Dorota Fusta Zdjęcia: sxc.hu
Sklep online
BRAZYLIA

Stolica: Brasilia Waluta: real (BRL) 1 BRL = 100 centavos Język urzędowy: portugalski Inne: hiszpański, angielski

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line