okazje

Zapachy i smaki, widok błękitnej wody i białego piasku. Wszystko zdaje się wołać: „człowieku, jesteś w raju!”. Gdy dotarłem na Małe Antyle, nie mogłem uwierzyć, że coś tak niesamowitego jest prawdziwe.

07.03.2012

Jak każda moja podróż, tak i ta na Małe Antyle przebiegła pod hasłem backpackerskiej maksymy „zobaczyć wszystko, co warto zobaczyć, i zrobić to jak najtaniej”. Nam, Europejczykom, Karaiby, do których należą Małe Antyle, kojarzą się z widokówkowymi obrazkami palm na tle błękitnego nieba, sielanką z rumowym drinkiem i lazurową wodą. Kojarzą się słusznie. Woda naprawdę jest przezroczysta, palmy naprawdę rosną na plażach, a turyści w barach sączą „rum punche”. Aby poznać Karaiby inne niż pocztówkowe, trzeba wyjść z hotelu.

Poza nim czekają prawdziwi ludzie, prawdziwe zwyczaje i prawdziwe przygody. Taką przygodę można znaleźć zarówno w lesie, omijając z daleka węże koralowe, jak i w miastach, gdzie co weekend odbywają się dancehalle. To nie dyskoteka i nie klub. To dzika impreza, pełna seksu i muzyki wyrywającej przeponę z trzewi. Czasem odbywa się ona pod gołym niebem, a czasem w rozklekotanej tancbudzie. Przyjść może każdy. W szale ciał przyjezdni popełniają błąd, szukając tu miłosnych przygód. Przygody znajdują na tyłach baraku. To zazdrośni narzeczeni miejscowych dziewczyn.

Przeczytaj koniecznie: Karaiby: Limin’, czyli życie na ...

Spotkanie z Tropikalnym Lasem

Muzyka na Karaibach jest wszędzie. Calypso, czyli pogodne karaibskie rytmy wygrywane na stalowych bębnach, to dźwięki dla emerytów, grane tylko w trakcie karnawału. Jeśli wsiadasz do maxi taxi, minivana pełniącego rolę autobusu, usłyszysz raczej ragga, reggae lub socę, szybką taneczną odmianę tradycyjnych rytmów. W autobusach obowiązuje stara dobra afrykańska zasada, że nigdy nie jest tak pełno, by jeszcze kogoś nie zmieścić. Producenci vanów przewidywali obłożenie jedenastu osób i to już raczej na wcisk. Choć co drugi miejscowy to Forest Whitaker, a co trzeci Michael Clarke Duncan, w upakowanym autobusie zmieściliśmy się w dziewiętnastkę.

Warto się pomęczyć, bo cele podróży są zazwyczaj niewiarygodne. Na przykład na wschodnim krańcu Tobago znajduje się spora połać lasu deszczowego, nazywanego przez niektórych, raczej na wyrost, dżunglą. Wyspa jest niewielka, więc idąc na północ zawsze dochodzi się do brzegu.

To miejsce idealne na pierwszy kontakt z tropikalnym lasem. Jest tu wszystko – olbrzymie drzewa, bambusy, gigantyczne liście, owady, ptaki i niesamowite odgłosy. Nie ma natomiast jednego – jadowitych węży, od których roi się na sąsiednim Trynidadzie. Do lasu zapuściliśmy się sami, w trakcie deszczu, z planem przejścia całego obszaru wszerz. Wrażenia niezapomniane. Wąska i śliska skalna półka, którą biegł szlak, wyłożona była dywanem butwiejących liści. W liściach leżakują leśne kraby, które co chwila wyskakują spod nóg i cofają się, strzelając szczypcami. Kraby nie są groźne, ale moment, w którym ziemia odskakuje spod buta, był tak zaskakujący, że można było odruchowo cofnąć się wprost w urwisko.

Przeczytaj koniecznie: Kuba: gorąca wyspa, czyli wieczór w Tropicanie

Kulinarna Mieszanka

Po Karaibach można podróżować tanio. Ceny są podobne do polskich (najtańsze hotele to wydatek 25–75 zł na osobę). Do tego w grę wchodzi spanie na plażach (praktykowane, choć nie wszędzie – warto najpierw zapytać) i podróżowanie stopem. Każda wyspa jest inna. Bequia przyciąga nieziemskimi wybrzeżami, gajami palmowymi  i rajskim entourage'em, Trynidad żółwiami, które nocami wędrują po plażach, i kosmopolityczną stolicą Port-of-Spain.

Tobago to „dżungla” i rafy koralowe. St. Vincent kusi górami porośniętymi lasem, Grenada przyprawami i plażami. Wszystkie miejsca łączy jedno – ludzie. To mieszanka Indian, potomków afrykańskich niewolników, hinduskich pracownikówi ekskolonizatorów. Kulturowy konglomerat powoduje, że kuchnia pełna jest kulinarnych fajerwerków. W podłych, w porównaniu do standardów europejskich, barach i przydrożnych budkach można zjeść rzeczy smaczne nie do opisania. Ryby, które nie smakują jak ryby, placki z ciecierzycy z ostrym farszem, rekin podawany w formie hamburgera – to tylko niektóre z nich.

Mieszanka ras skutkuje rysami twarzy, których się nie da sklasyfikować, i umiejętnością współżycia na małym terenie bez jakichkolwiek rasistowskich uprzedzeń, pogodnie i przyjaźnie. Nieraz lądowaliśmy w nocy w obcym mieście bez planu co dalej. Nigdy nie spotkało nas nic złego. Sypialiśmy w ogrodach spotkanych przygodnie ludzi, jeździliśmy na pakach odkrytych ciężarówek i popijaliśmy wodę wprost ze strumienia.

1 2 >
Autor: Tomasz Michniewicz Zdjęcia: iStock
Sklep online
TRYNIDAD i TOBAGO

Stolica: Port of Spain Waluta: dolar Trynidadu (TTD) Język urzędowy: angielski

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

Wydarzenia

Jedziesz do Trynidadu i Tobago? Sprawdz co się dzieje.

CZYTAJCIE NAS

W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line