Na gruzach spalonego doszczętnie miasta powstała nowoczesna metropolia. Choć w wielkim pożarze Izmir stracił zabytki i historyczną zabudowę, dziś może się pochwalić malowniczymi nadmorskimi bulwarami, wykwintnymi restauracjami oraz iście europejską elegancją.
26.07.2010Kawa, Herbata i "Planszówka"
Bulwary nad Zatoką Izmirską od wczesnego ranka zapełniają się ludźmi. Pierwsi przyjeżdżają na rowerach wędkarze. Niedługo po nich swoje stragany rozstawiają handlarze ostryg. Izmirczycy przychodzą tu na spacery, siadają na ławkach i wpatrują się w morze. Inni całymi grupami wylegują się na trawnikach. Wszystko dzieje się w cieniu nowoczesnych budowli. Centrum miasta pełne jest dobrych hoteli i restauracji serwujących świeże owoce morza w najróżniejszych postaciach. Ulicą imienia pierwszego prezydenta Turcji Atatürka, ciągnącą się wzdłuż zatoki, docieram do jego monumentalnego pomnika. W tej kwestii Izmir nie odstaje od innych tureckich miast. Bohaterowi narodowemu, zwanego Ojcem Turków, a także ojcem modernizacji i europeizacji kraju, wszędzie stawia się pomniki, nazywa główne ulice, szkoły, lotniska. Ulica Atatürka prowadzi mnie do portu. Tutaj kawiarnie nad samą wodą zatoki zapełnione są po brzegi. Wszyscy bez pośpiechu popijają słynną turecką kawę lub herbatę, obydwa napoje obowiązkowo piekielnie słodkie. Zajmuję jeden z nielicznych wolnych stolików i stojąc przed dylematem "kawa czy herbata?" zamawiam i to, i to. Obok mojego stolika trwa zażarta partia niezwykle popularnej w Turcji gry w tavle. Mężczyźni po planszy przesuwają białe i czarne krążki. Próbuję rozszyfrować zasady gry. Zauważając moje zainteresowanie, zapraszają mnie do stolika. "Wystarczy pozbyć się wszystkich swoich pionków z planszy", tłumaczy mi jeden z nich. I wszystko staje się jasne.
Orient po Europejsku
"Izmir to był mój warunek", mówi mi Agnieszka, Polka od roku mieszkająca tutaj. Postanowiła przeprowadzić się do swojego narzeczonego Turka. Nie wyobrażała sobie jednak życia w żadnym innym mieście Turcji. "Tutaj jest najłatwiej - to najbardziej kosmopolityczne, a zarazem spokojne miasto. Istambuł jest fascynujący, ale po paru dniach, przerażona tempem życia i tłokiem, chciałam stamtąd uciekać", opowiada. Jej słowa potwierdza Ozgun, który po 25 latach życia w Izmirze, "za pracą" musiał się przeprowadzić do Istambułu. "Gdy wracam tutaj do swojej rodziny, mogę odpocząć od chaosu i gorąca, bryza znad zatoki nawet w środku lata przynosi ochłodę". Izmir nie przytłacza, choć to trzecie co do wielkości miasto i drugi port w Turcji. Miasto nie przeżywa też najazdu turystów. Większość gości kończy swoją wizytę na przejeździe z lotniska na dworzec autobusowy, traktując Izmir jedynie jako węzeł transportowy, miejsce przesiadkowe do okolicznych nadmorskich kurortów. A powinni zatrzymać się tu choć na jeden dzień, pospacerować po bulwarach nad zatoką, przejść przez plac Konak z charakterystyczną wieżą zegarową i ślicznym małym meczetem wyłożonym błękitnymi kafelkami - i koniecznie - wybrać się na zakupy na bazar Kemeralti.
Labirynt Kiczu i Tradycji
Z chwilą wejścia na bazar Kemeralti od razu tracę orientację. Uliczki tworzą kręty i gwarny labirynt, po którym zaczynam błądzić z przyjemnością. Sprzedaje się tu wszystko: od globalnej tandety, tanich ubrań i obuwia nie najwyższej jakości, po tradycyjne wyroby tureckie i pamiątki. Choć jest tłoczno i głośno, nikt nie narzuca się kupującym, nie wciska na siłę swoich wyrobów. Każda uliczka ma swój własny zapach, jedna świeżo mielonej kawy, inna sardynek, z których słynie Izmir. Na bazarze znajduje się też mnóstwo kawiarni i knajpek, w których można spróbować tradycyjnego tureckiego jedzenia: kebaba obowiązkowo z baraniny, albo lokalnego dania Izmir Kofte, czyli kotlecików z mięsa mielonego z sosem i ryżem. Trafiam też do sklepu Mennan, w którym od 1936 roku sprzedawane są tureckie słodycze: najróżniejsze rodzaje kruchych ciasteczek, mleczny pudding kazandibi i oczywiście słynna bakława. Najedzona i trochę zasłodzona wchodzę do sklepu z dywanami. "Kiedyś każda panna w Turcji tkała dywan do swojego posagu, w każdym z 81 regionów w kraju obowiązywały inne wzory i kolory, każdy był inny i oryginalny", opowiada mi właściciel sklepu Mehmet Ozcan. "Jednak ta nasza duma narodowa nie wytrzymuje konkurencji z masową, tanią produkcją z Chin, Indii i Bangladeszu", żali się Mehmet. Chińsko-tureckie dywany też znajdują się w jego sklepie. Na kolekcjonerów czeka jednak 120-letni dywan z Pergamonu, jak i jedwabny dywan modlitewny. Ten ostatni ma 169 splotów na centymetr kwadratowy i wart jest 10 tysięcy euro. Tkała go jedna kobieta przez 3 lata.
CZYTAJCIE NAS
Ostatnio dodane
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

