okazje
Jeden z symboli Zielonej Wyspy - owca na pastwisku na tle górzystego krajobrazu Connemary w zachodniej Irlandii Jeden z symboli Zielonej Wyspy - owca na pastwisku na tle górzystego krajobrazu Connemary w zachodniej Irlandii Tradycyjny Irlandzki pub w Killarney
  • Jeden z symboli Zielonej Wyspy - owca na pastwisku na tle górzystego krajobrazu Connemary w zachodniej Irlandii
  • Tradycyjny Irlandzki pub w Killarney

Jeden z symboli Zielonej Wyspy - owca na pastwisku na tle górzystego krajobrazu Connemary w zachodniej Irlandii

Czas na powtórne odkrycie Irlandii. To nie tylko świetne miejsce do pracy. Malownicze miasteczka, strome skaliste wybrzeża, rozległe plaże i smak guinnessa zachęcają do spędzenia na Zielonej Wyspie wolnych chwil.

13.03.2012

Podróż na Zieloną Wyspę zaczyna się już na pokładzie Airbusa linii Aer Lingus ozdobionego zieloną koniczynką i noszącego imię jednego z irlandzkich świętych. W samolocie po raz pierwszy zjadam tradycyjne irlandzkie śniadanie: bekon, smażone kiełbaski, biały i czarny pudding, coś w rodzaju naszej kaszanki, ziemniaki, pieczone pomidorki i pyszny chleb sodowy. I choć solidnie się najadłem, apetyt na poznanie wyspy wcale nie zmalał.

Przeczytaj koniecznie: Irlandia: Wycieczki z Dublina

Déardoin, Czyli Czwartek

Celem podróży jest zachodnia Irlandia - dla wielu najpiękniejsza część wyspy. Autostradą nr 6 mkniemy z Dublina do Galway, portowego miasta położonego nad jedną z zatok Oceanu Atlantyckiego. To właśnie w Galway jest dzielnica Claddagh, skąd wywodzi się i od której wziął nazwę najsłynniejszy irlandzki pierścień - dwie dłonie trzymające serce ozdobione koroną symbolizujące miłość, wierność i przyjaźń. Pierwszy wieczór w Irlandii to pierwszy guinness i pierwsze spotkanie z kulturą irlandzką. Koncert w wykonaniu znanego fanom irlandzkich rytmów Mairin Fahy & Band odbywa się w luźnej atmosferze. Wszyscy siedzą przy stołach ze szklankami piwa lub cydru w dłoniach. Po chwili podrygujemy w rytm energetycznej muzyki irlandzkiej. Jej przecież nie da się słuchać, siedząc! Tancerze wskakują na stoły i stepują. Dźwięki fiddle (skrzypiec) podrywają z krzeseł, a rzewne ballady koją emocje.

Przeczytaj koniecznie: W górę!

Aoine, Czyli Piątek

Za oknem samochodu migają surowe krajobrazy zachodniego wybrzeża: skały, zielone pastwiska i torfowiska, a wśród nich małe wioski. Tutejsza ziemia nie jest urodzajna. Dawniej ubodzy mieszkańcy trudnili się głównie pasterstwem i rybołówstwem. Gdy bieda stawała się nieznośna, pakowali dobytek i ruszali w poszukiwaniu lepszego życia. Irlandia to wyspa migrantów. Nic dziwnego, że Polacy, którzy przybywają teraz do pracy, znajdują zrozumienie i pomoc. Na rozległym płaskowyżu Burren w północnej części hrabstwa Clare droga wije się w bezleśnej przestrzeni niewysokich wapiennych wzgórz podzielonych kamiennymi murkami na setki pastwisk. Ktoś kiedyś powiedział, że "Brakuje tutaj drzew, żeby człowieka powiesić, brakuje tutaj wody, żeby człowieka utopić, brakuje tutaj ziemi, żeby człowieka pogrzebać". Mimo to, a może właśnie dlatego, skaliste wzgórza Irlandii są od dawna zamieszkane. Przy drodze R480 stoi megalityczny dolmen Poulnabrone - dwie kamienne płyty ustawione na sztorc i przykryte płaskim blokiem, miejsce pochówku sprzed 3800 lat! W Kilferona, miejscowości położonej na południowym krańcu Burren, zatrzymujemy się przy ruinach XII-wiecznej katedry, żeby obejrzeć słynne celtyckie krzyże. Celtowie, lud przybyły ze środkowej Europy, dotarli do Irlandii w VI wieku p.n.e. i wywarli duży wpływ na kulturę i dzieje wyspy. Krzyże są materialnym dowodem wchłonięcia pogańskiego kultu Celtów przez religię chrześcijańską. Pierwotnie czteroramienny krzyż umieszczony w okręgu, celtyckim wianku, symbolizował słońce. Z czasem stał się symbolem chrześcijańskim, a runiczne inskrypcje zostały zastąpione wyobrażeniami świętych i biskupów. Chociaż ozdobiony geometrycznymi znakami krzyż stojący samotnie na łące bardziej kojarzy się z druidami, celtyckimi kapłanami, niż z katolickimi księżmi... Półwysep, tak jak całe hrabstwo Clare, słusznie nazywany jest "śpiewającym". W wielu miejscowościach odbywają się festiwale i koncerty muzyki tradycyjnej. W drodze do rozśpiewanej, jak napisano w przewodniku, wioski Doolin zatrzymuję się w Lisdoonvarna. Tu we wrześniu odbywa się przyciągający gości z najodleglejszych zakątków świata Festiwal Swatów. Miejsca w hotelach w czasie festiwalu są rezerwowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Impreza nawiązuje do miejscowego obyczaju organizowania zabaw, w czasie których szukano żon dla młodych mężczyzn z okolicy. Jadąc dalej, rozmawiamy o gaelic, języku irlandzkim, który jest pierwszym oficjalnym językiem republiki. Wszystkie drogowskazy są dwujęzyczne, a na obszarach rdzennie irlandzkojęzycznych wyłącznie gaelickie. To może czasem sprawiać kierowcom kłopoty, bo język irlandzki wywodzący się z celtyckiego nijak się ma do angielskiego. Na przykład, kto by się domyślił, że Baile Átha Cliath to po prostu Dublin. Nauka gaelickiego jest obowiązkowa, a niektórzy nie wspominają jej najlepiej. Chris, kierowca, który obwozi nas po wyspie, pamięta straszliwie nudne czytanki autorstwa Peig Sayers, znanej każdemu Irlandczykowi jako Peig. W miasteczku Doolin, w pubie Gus O'Connor's rozbrzmiewającym tradycyjną muzyczką, zamawiamy chips and fish, rybę z frytkami i obowiązkową pintę guinnessa. Pub jest prawdziwie irlandzki, ale kelner, a jakże, z Polski. Z wioski już tylko rzut beretem do pocztówkowych klifów Moher. Trafiamy do nowoczesnego centrum turystycznego, skąd wychodzą szlaki nad 200- metrowej wysokości ściany skalne omiatane wiatrami i zamieszkałe przez tysiące ptaków. Spektakularne widoki ciągną się po horyzont. Trasa kończy się nagle ogrodzeniem i tablicą "Private area". Większa część klifów należy do prywatnych właścicieli, ale moherowi turyści kompletnie się tym nie przejmują. Do przystani Killimer wpadamy z piskiem opon. Niestety prom, który miał nas przewieść przez River Shannon, właśnie odpłynął. Następny będzie za godzinę. Jest czas, żeby w małym sennym pubie napić się kawy po irlandzku - świeżo zaparzonej z dodatkiem whiskey i brązowym cukrem - serwowanej w wysokich szklaneczkach.

1 2 >
Autor: Robert Szewczyk Zdjęcia: iStock, sxc
Sklep online

Redakcja radzi: Weekend w ...

kalendarz

Belfaście

więcej
IRLANDIA

Stolica: Dublin Waluta: euro (EUR) Języki urzędowe: irlandzki, angielski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Kultura
  • Krajobrazy
  • Zabytki
  • Życie nocne

Kiedy jechać

Od maja do sierpnia

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line