okazje

Ich kultury nie da się porównać z żadną inną na Ziemi. Dzisiaj fakt ten przyciąga tłumy ciekawskich, ale niespełna 250 lat temu stał się przekleństwem, które na dobre zaważyło na losie Aborygenów – rdzennych mieszkańców Australii.

03.02.2011

Gdyby zebrać wszystkie pierwotne ludy i pokazać im zdobycze cywilizacji, to wszyscy oprócz Aborygenów rzuciliby się na prezentowane dobra. Ci ostatni odwróciliby się na pięcie i wrócili do buszu. Przykład ten w dobry sposób pokazuje najważniejszą różnicę pomiędzy Aborygenami a resztą świata – niechęć do wszelkich dóbr materialnych.

Przeczytaj koniecznie: Kuchnia Australii - eksplozja smaków

Historia Przypadku

Historia Aborygenów to w dużej mierze historia przypadku. Europejscy odkrywcy, którzy na przełomie XV i XVI wieku dotarli do zachodnich i północnych wybrzeży Terra Australis Incognita – nieznanego lądu południowego, zamiast bogatego w przyprawy i złoto kraju zastali „niezwykle czarnych, barbarzyńskich, dzikich”. Sekret Aborygenów odkrył James Cook. Był kwiecień 1770 roku, Cook wylądował w zatoce Sydney i zobaczył urodzajne ziemie, na których „było dość paszy we wszystkich porach roku dla większej ilości bydła, niż można by tu przywieźć”. Jednak najbardziej zaskakują zapiski i przemyślenia odkrywcy dotyczące Aborygenów. „Może i wyglądają na najnędzniejszy naród świata, w rzeczywistości są daleko bardziej szczęśliwi niż my. Nie dbają o domostwa bogato wyposażone. Nie potrzebują też ubrań, gdyż wielu z nich, gdy je od nas dostało, porzuciło je niedbale. Nie przywiązywali wartości do niczego, co im ofiarowaliśmy. Ani nie zamieniliby nic swojego na żaden z oferowanych przedmiotów. Moim zdaniem oznacza to, że w swojej opinii posiadają wszystko co konieczne do życia”. W 1787 roku w zatoce Sydney wylądowała pierwsza karna kolonia. Skazańcy z Anglii mieli tu rozpocząć nowe życie. Liczyli, że uda się im to zrobić rękami rdzennych mieszkańców. Napotkali jednak na przeszkody nie do pokonania – nieprzychylnych i brutalnych autochtonów, ziemię, na której łamały się najmocniejsze motyki i twarde drzewa, których nie byli w stanie ściąć siekierami. Aborygeni bardzo szybko zorientowali się, że biali najeźdźcy chcą odebrać im to co najcenniejsze – ziemię. Z tą różnicą, że dla białych była to ziemia pod uprawę, dla Aborygenów ziemia przodków, z którą byli nierozerwalnie związani.

Przeczytaj koniecznie: Indonezja: Dzieci Tęczy

Życie w Czasie Snu

Wiara Aborygenów jest totalnie abstrakcyjna i składa się z kilku elementów, z których tzw. Czas Snu i totemiczność odgrywają największą rolę. Czas Snu jest niezależny od czasu linearnego, codziennego. Istniał, zanim pojawili się ludzie i wówczas, kiedy wprost z ziemi wyłoniły się mityczne istoty totemicznych przodków. To właśnie owe istoty własnymi ciałami stworzyły świat duchowy i materialny – skały, drzewa, góry, kangury i strusie – krajobraz, rośliny i zwierzęta. Nie byli ludźmi, ale zachowywali się i żyli jak ludzie. Pozostawili też zwyczaje oraz rytuały, które od 60 tys. lat przekazywane są ustnie, Aborygeni bowiem nigdy nie stworzyli pisma. Każdy objaw rękodzielnictwa związany był wyłącznie z wierzeniami i oddawaniem kultu przodkom. Na co dzień uprawiali rośliny, zbierali i polowali. Nie zakładali osad, wciąż wędrowali od jednego miejsca kultu do drugiego. Dla Aborygenów większe znaczenie miało dobro grupy niż jednostki. Zderzenie takiego światopoglądu z protestanckimi ideami czynienia ziemi poddanej, samodoskonalenia, gromadzenia dóbr i nieustannego rozwoju cywilizacji gwarantowało konflikt. W miarę jak karne kolonie przekształcały się w dobrze prosperujące miasta, osadnicy coraz mocniej próbowali przeciągnąć Aborygenów na „właściwą” stronę. Protestanccy księża wzięli na siebie obowiązek tłumaczenia autochtonom zasad obowiązujących w Europie, trafili jednak na całkowity brak zrozumienia. Kiedy jeden z osadników skradł narzędzia aborygeńskiej kobiecie, urządzono pokazową chłostę, tak aby autochtoni zrozumieli, że prawo jest równe dla wszystkich. W miarę jak na plecy złodzieja spadały kolejne baty, grupa Aborygenów zaczęła płakać, aż w końcu jeden z nich zerwał się i wytrącił bicz oprawcy. Osadnikom opadły ręce.

1 2 >
Autor: Piotr Trybalski Zdjęcia: iStock
Sklep online

Wydarzenia

Jedziesz do Australii? Sprawdz co się dzieje.

CZYTAJCIE NAS

W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line